
— Do widzenia — powiedział Ender. Podniósł dłoń, wziął za rękę pułkownika Graffa i wyszedł razem z nim.
— Zabij dla mnie paru robali! — krzyknął Peter.
— Kocham cię, Andrew! — zawołała matka.
— Będziemy pisać — obiecał ojciec.
A kiedy wsiadał do wozu, czekającego cicho w tunelu, usłyszał rozpaczliwy krzyk Valentine:
— Wróć do mnie! Będę cię zawsze kochała!
Rozdział 4
Start
— Z Enderem musimy zachować delikatną równowagę. Izolować go na tyle, by pozostał twórczy — w przeciwnym razie zaadaptuje się do systemu i stracimy go. A równocześnie musimy mieć gwarancję, że zachowa zdolności dowódcze.
— Jeśli zdobędzie swój stopień, będzie dowodził.
— To nie takie proste. Mazer Rackham potrafił poprowadzić swoją małą flotę i zwyciężyć. Zanim rozpocznie się ta wojna, flota będzie zbyt wielka, nawet dla geniusza. Za dużo małych stateczków. On musi gładko współpracować ze swoimi podkomendnymi.
— Jasne. Musi być genialny i miły.
— Nie miły. Miły pozwoli robalom załatwić nas ostatecznie.
— Więc chcesz go odizolować?
— Zanim dolecą do Szkoły, będzie całkowicie odseparowany od innych chłopców.
— W to nie wątpię. Będę tu na was czekał. Widziałem wideo tego, co zrobił z tym chłopakiem, Stilsonem. Wcale nie słodkiego dzidziusia mi tu przywozisz.
— Nie masz racji. On jest słodszy niż dzidziuś. Ale nie przejmuj się. Szybko go oczyścimy z tej słodyczy.
— Czasami odnoszę wrażenie, że lubisz łamać tych małych geniuszy.
— To sztuka, a ja jestem w tym bardzo dobry.Czy jednak lubię? Może… Wtedy, kiedy składają z powrotem rozrzucone kawałki i stają się od tego doskonalsi.
— Jesteś potworem.
— Dzięki. Czy to oznacza, że dostanę podwyżkę?
