— Jak minął lot? — zapytał uprzejmie.

— Myślałem, że jest pan moim przyjacielem — Ender nie zdołał stłumić drżenia głosu.

Graff wyglądał na zdziwionego.

— Skąd ci to przyszło do głowy?

— Bo pan… bo pan był dla mnie miły i rozmawiał uczciwie… nie kłamał.

— Teraz też nie będę kłamał — odparł Graff. — Moja praca nie polega na tym, żeby być przyjacielem. Polega na tym, by wyszkolić najlepszych żołnierzy świata. W całej historii świata. Potrzebujemy Napoleona. Aleksandra. Tylko, że Napoleon w końcu przegrał, a Aleksander wypalił się i umarł młodo. Potrzebujemy Juliusza Cezara, tyle że on stał się dyktatorem i zginął z tego powodu. Moja praca polega na wyszkoleniu takiego człowieka oraz kobiet i mężczyzn, których będzie potrzebował do pomocy. Nigdzie nie jest powiedziane, że mam się przyjaźnić z dziećmi.

— Przez pana będą mnie nienawidzić.

— Więc? Co na to poradzisz? Wczołgasz się w ciemny kącik?

Zaczniesz całować ich po tyłkach, żeby cię znowu polubili? Jest tylko jeden sposób, żeby przestali cię nienawidzić. Musisz być tak dobry, że nie będą w stanie cię ignorować. Powiedziałem, że jesteś najlepszy. I lepiej dla ciebie, jeśli to się okaże prawdą.

— A jak nie dam rady?

— To niedobrze. Posłuchaj, Ender, przykro mi, jeśli czujesz się samotny i przerażony. Ale tam, w przestrzeni, są robale. Dziesięć miliardów, sto miliardów, milion miliardów robali, o ile potrafimy to ocenić. I tyle samo ich statków, też o ile możemy to ocenić. Z bronią, której zasad nie rozumiemy. I pełnych chęci, by użyć tej broni i zniszczyć nas. Tu nie chodzi o świat, Ender. To tylko my. Ludzkość. Jeśli wziąć pod uwagę resztę Ziemi, to możemy zniknąć, a planeta się dostosuje, ewolucja postąpi o kolejny krok. Ale ludzkość nie chce zginąć. Jako gatunek ewoluowaliśmy, by przeżyć. Robimy to tak, że wysilamy się, wysilamy, i w końcu, raz na kilka pokoleń, rodzi się geniusz. Taki, który wymyśla koło. I światło. I lot. Który buduje miasto, tworzy naród, imperium. Rozumiesz, co mówię?



30 из 293