Peregrine parsknął śmiechem. Tylko on jedyny – przypomniał sobie Jack – naprawdę lubił grać. No, może jeszcze Freddie… Dlatego był najlepszym aktorem. Wtedy po przedstawieniu trzy razy oklaskami zmuszono go do wyjścia na scenę.

Ale to nie był dobry moment, by myśleć o atrakcjach bożonarodzeniowego występu. Księżna na czele pochodu sunęła teraz w jego kierunku.

Panna Juliana Beckford wyglądała z bliska jeszcze ładniej. Jej porcelanowa cera była bez skazy. Ciemne rzęsy okalały takież oczy, wielkie i piękne. Ale, Bożeż ty, przecież to jeszcze dziecko. Spodziewał się wręcz, że dziewczyna zwróci się do niego per „wujku", i był niemal zdziwiony, kiedy dygnęła przed nim i zarumieniwszy się uroczo, wyjąkała coś w rodzaju „panie Frazer".

Skłonił się, jak mógł najwytworniej, i pomyślał, czy aby nie popełnił nietaktu składając mniej uniżony ukłon przed mamą i papą dziewczęcia. Nie, będą oczarowani względami, które okazuje ich córce – podobnie jak jego babka.

Dobry Boże, czyżby służący zawiązał mu jakiś magiczny fular, który z minuty na minutę robi się coraz ciaśniejszy? Na dodatek ktoś wypompował całe powietrze z pokoju – pomyślał. Byłby zdziwiony, gdyby któryś z członków rodziny nie gapił się teraz na niego.

Twarz brata dziewczyny wydała mu się jakby znajoma. W tej samej chwili Jack, ze wszystkich sił starając się powstrzymać grymas, przypomniał sobie, że widział go na ostatnim spotkaniu u Reggiego, jeszcze w lecie. To właśnie on sprzątnął mu sprzed nosa aktoreczkę, na którą miał chętkę.

– A więc jesteśmy już w komplecie – oznajmiła księżna zgromadzonym, którzy umilkli posłusznie.



12 из 204