
Wciąż nie mogła się nadziwić, że udało jej się spełnić wszystkie swe marzenia i ambicje – a nawet osiągnąć więcej. Mówiono – i była to opinia wielu ludzi, wpływowych i znających się na rzeczy – że jest największą aktorką swoich czasów. Wydawało się to przesadą, ale tak właśnie była traktowana. Po powrocie z Francji wiosną tego roku grała w wypełnionych po brzegi salach przed zachwyconą publicznością, która każdego wieczora wstawała z miejsc, klaskając ile sił i wzywając ją raz po raz do ponownego wyjścia na scenę.
Spełniło się jej marzenie, cel, do którego dążyła z wielkim poświęceniem od dziesięciu lat.
I niespodziewanie stwierdziła, że sukces zjednał jej szacunek wszystkich. Kiedy dziewięć lat temu uciekła do Francji, nieszczęśliwa, przerażona i niepewna, zaczęła się dopiero wspinać po drabinie sukcesu. Nawykła do tego, że ludzie odnosili się do niej bez większego respektu. Nawet gdy poznała Maurice'a i wyszła za niego za mąż, spotykała się z rezerwą ze strony jego rodziny i innych francuskich arystokratów, którzy starali się postępować zgodnie z dawnymi konwenansami, choć czasy bardzo się zmieniły. Lecz właśnie we Francji doceniono ją jako aktorkę – częściowo dzięki jej talentowi i ciężkiej pracy, a częściowo dzięki wpływom Maurice'a. Grała dla samego cesarza Napoleona – została przez niego zauważona i pochwalona.
Właściwie nie oczekiwała, że jej sława dotrze do Anglii. A już na pewno nie spodziewała się, że zdobędzie tu sobie szacunek, chociaż wróciła do kraju jako osoba z pewną pozycją i przywiozła ze sobą małoletniego hrabiego de
Vacheron – Marcel bowiem odziedziczył ten tytuł po śmierci ojca dwa lata temu.
A jednak zyskała tu sobie i sławę, i szacunek.
Przypuszczała, że spędzi Boże Narodzenie z dziećmi w domu, tak jak w zeszłym roku we Francji. Dostała jednak dwa zaproszenia na święta. W swej wiejskiej rezydencji chciał ją gościć lord Hel wiek. Był to bogaty, wpływowy i przystojny mężczyzna, starszy od niej o jakieś dziesięć lat. To zaproszenie kusiło ją perspektywą uczuciowej stabilizacji. Na pewno zostałaby jego kochanką, sam lord zaś traktował ją z podobną atencją jak niegdyś Maurice.
