– Mnie wydaje się szczęśliwa – zauważył Alex. – To Zeb będzie się martwił, kiedy przyjdzie czas pożenić dzieciaki.

– O tak, święta prawda – zgodził się Jack. – Zastanawiam się, po co w ogóle ludzie zadają sobie trud, by mieć dzieci?

Kuzyn obrzucił go bacznym spojrzeniem i skrzywił się.

– Któregoś dnia, Jack, mój chłopcze – rzekł – zrozumiesz, że przyjemności, których zaznajesz od lat i których ja także zaznałem, zanim poślubiłem Annę, mogą być jeszcze większe.

– Naprawdę? – zapytał Jack z widocznym zainteresowaniem.

– Wolałbym nie wchodzić w szczegóły przy kimś tak niedoświadczonym – powiedział Alex kładąc Jackowi dłoń na ramieniu i poklepując go. – To tak, jakby zasiać ziarno, mając świadomość, że wykiełkuje.

Jack miał rozpaczliwą nadzieję, że się nie rumieni.

– Ale co to za tajemniczy gość ma przyjechać dziś po południu? – zapytał Alex. – Jakąż niespodziankę zgotowała nam babcia tym razem?

Jacka to nie interesowało. Miał na głowie inne sprawy. Na przykład zaloty, których, jak czuł przez skórę, nie uda mu się uniknąć.

Jest śliczna, to prawda. I taka słodka. Czas już się ożenić – pomyślał z niechęcią.

Tak, mamo – powiedziała panna Juliana Beckford. Matka przyszła po nią do pokoju, by mogły zejść razem na herbatę. Dziewczyna była już gotowa.

– Wyglądasz zachwycająco, dziecko. – Lady Holyoke musnęła palcami policzek córki i pochyliła się, by ją pocałować. – To niezwykle przystojny mężczyzna, tak jak zapewniała cię babcia, i wprost przeuroczy. Nie ma co żałować, kochanie, że nie jest utytułowany. Ma dużą, przynoszącą spore dochody posiadłość i olbrzymi majątek, a Frazerowie to stara i szanowana rodzina. Jeśli książę i księżna Portland wydali swą córkę za jego ojca, to papa nie powinien mieć nic przeciwko temu, byś ty poślubiła jego syna.

– Tak, mamo. – Juliana się uśmiechnęła.



20 из 204