Ratunku, o czym ona myśli? Otrząsnęła się, uświadamiając sobie ze zgrozą, że przez te głupie fantazje przez moment naprawdę… miała ochotę.

– Proszę się nie denerwować, niedługo będzie po wszystkim – odezwał się nagle Rhys, a ona aż podskoczyła.

– Słucham?

Uśmiechnął się do niej uspokajająco.

– Najgorszy odcinek drogi już za nami, zaraz dojedziemy. Bez słowa skinęła głową.

W supermarkecie rozdzielili się. Sophie posnuła się za ojcem, wzruszając ramionami, gdy pytał, co by chciała, podczas gdy Thea i Clara łamały sobie głowy nad greckim alfabetem, próbując rozszyfrować nazwy produktów.

– Trudno, będziemy się kierować rysunkami – oznajmiła Thea, wrzucając do koszyka puszki z wizerunkiem ryby, która równie dobrze mogła być tuńczykiem, jak sardynką.

– On cię chyba lubi, ciociu – zdradziła Clara teatralnym szeptem. – Widziałam, jak się do ciebie uśmiechał w samochodzie.

– Ćśśś! – Thea pokazała gestem, że tamci dwoje mogą znajdować się w sąsiedniej alejce, lecz siostrzenica w ogóle się nie przejęła.

– Zaprośmy ich na kolację.

– Nie, to nie jest dobry…

– Mama na pewno by powiedziała, że powinnyśmy się odwdzięczyć za śniadanie – nalegała Clara.

– Naprawdę nie przyjechałam na wakacje po to, żeby stać przy garnkach.

– Ja ci pomogę. I możemy zrobić coś prostego. Tata Sophie na pewno się ucieszy, bo on strasznie lubi domowe jedzenie, ale sam umie przyrządzić tylko trzy potrawy – zdradziła zdobyte informacje.

W końcu Thea dała się przekonać.

Kiedy cała czwórka zaniosła zakupy do samochodu, Rhys zaproponował pójście na lunch do sympatycznej tawerny na rynku, gdzie stoliki znajdowały się w cieniu rozłożystego płatana. Thea przyklasnęła pomysłowi, ponieważ zdążyła znowu zgłodnieć. Zamówiła souvlaki, frytki i ogromną porcję sałatki z fetą. Korzystając z okazji, przekazała zaproszenie na kolację.

– Przyjdziemy z największą chęcią – odparł bez namysłu Rhys. – Prawda, Sophie?



17 из 111