– Wcale nie mam lepiej, bo Kate nie przepuści nikomu – sprostował z krzywym uśmiechem. – Co i rusz wyskakuje z jakąś kolejną przyjaciółką, którą koniecznie muszę poznać.

– A nie możesz po prostu odmawiać?

– Gdyby to było takie łatwe! Paineowie od dawna przyjaźnią się z Lyndą i właśnie dlatego znaleźliśmy się tutaj z Sophie. Mieli jechać na wakacje z inną rodziną, wynajęli razem dwa domki, lecz tamci z jakichś powodów zrezygnowali, a wtedy Kate i Nick zaproponowali wspólne wakacje Lyndzie i Sophie. Lynda ma jednak w tym czasie jakąś konferencję, ustaliliśmy więc, że to ja pojadę. Wydawało mi się to całkiem dobrym pomysłem, bo dzięki temu Sophie miała zapewnione towarzystwo znajomych dzieci. Gdybym więcej się nią przedtem zajmował, wiedziałbym, że ona ich nie cierpi…

– Zaczynam rozumieć – mruknęła Thea.

– Jest nawet gorzej, niż myślisz – ciągnął. – Paineowie ciągle starają się nami zajmować i dostarczać nam rozrywek. Co gorsza, moja była żona widać zwierzała się przyjaciółce, bo ta wie wszystko o moim małżeństwie i rozwodzie. Chyba nie muszę ci mówić, jak się z tym czuję. Ale nie mam jak rozluźnić tej znajomości, jeśli nie chcę obrazić zaufanych przyjaciół Lyndy.

– Koszmar – rzekła ze współczuciem.

Sięgnął po karafkę z retsiną i nalał Thei drugą kolejkę.

– Żebyś wiedziała! Do Kate nie trafia tłumaczenie, że jestem dorosły i potrafię sam zakrzątnąć się wokół moich spraw. Już sporządziła listę samotnych przyjaciółek, którym mnie przedstawi po naszym powrocie do Londynu. Jak sobie wyobraziłem te niezliczone kolacyjki, w których będę musiał brać udział, poznając kolejne kobiety pod okiem Paine’ów, zrobiło mi się gorąco. Zdradziłem jej więc, że już spotkałem pewną wyjątkową osobę, tylko dotąd nie afiszowałem się z tym.

Zrobiło jej się dziwnie ciężko na sercu, lecz wolała nie roztrząsać przyczyn tego zjawiska., – Naprawdę spotkałeś? Parsknął niewesołym śmiechem.



20 из 111