— Tak myślisz? Niech i tak będzie. Jeśli prawda cię w tej chwili nie przekonuje, może przekonają cię później fakty. Będą następne zamachy na twoje życie, i w końcu któryś się powiedzie. Od tej chwili, Farrill, jesteś martwy.

Biron uniósł wzrok.

— Zaczekaj! Jaki masz w tym interes?

— Jestem patriotą. Chciałbym znowu ujrzeć wolne Królestwa, rządzone przez własnych władców.

— Nie. Twój osobisty interes. Nie przekonuje mnie sam idealizm, bo nie wierzę, żebyś ty się wyłącznie nim kierował. Przepraszam, jeśli cię uraziłem — w słowach Birona zabrzmiał ton zawziętości.

Jonti ponownie usiadł.

— Moje posiadłości zostały skonfiskowane. Zresztą zanim zostałem wygnany, przyjmowanie rozkazów od tych karłów nie należało do przyjemności. Od tamtej pory moim dążeniem jest stać się takim człowiekiem, jakim był mój dziad — zanim przybyli Tyrannejczycy. Czyż to niewystarczający powód, aby wzniecić rewolucję? Twój ojciec miał być przywódcą tej rewolucji. Zajmij jego miejsce!

— Ja? Ja mam dwadzieścia trzy lata i nic o tym nie wiem. Z łatwością mógłbyś znaleźć wielu lepszych ode mnie.

— Bez wątpienia, ale nikt nie jest synem twojego ojca. Jeśli go zamordują, ty zostaniesz rządcą Widemos, a wówczas będziesz dla mnie cenny nawet jako niedorozwinięty dwunastolatek. Jesteś mi potrzebny z tych samych powodów, dla których Tyrannejczycy muszą cię wyeliminować. I jeśli moje argumenty cię nie przekonają, z pewnością dokona tego siła tyrannejskiej perswazji. W twoim pokoju była bomba. Niewątpliwie miała cię zabić. Komu innemu mogłoby zależeć na twojej śmierci?

— Nikomu — odparł Biron. — Nikomu, kogo bym znał. Czyli ta opowieść o moim ojcu również musi być prawdą!

— To jest prawda. Pomyśl, że zginął na polu walki.

— Myślisz, że dzięki temu poczuję się lepiej? Może kiedyś postawią mu pomnik? Taki ze świecącym napisem widocznym z kosmosu — w jego głosie zabrzmiała wściekłość. — Sądzisz, że to mnie uszczęśliwi?



14 из 208