Poza tym miał nieznośne uczucie, że Jonti w jego sytuacji postąpiłby inaczej, prawdopodobnie bardziej rozważnie. No cóż, nie jest Jontim.

— Poproszę ochmistrza — oznajmił steward.

— Chcę rozmawiać z kapitanem.

— Skoro pan nalega. — Po krótkiej rozmowie przez mały komunikator pokładowy, zwisający z jego piersi, steward powiedział uprzejmie: — Proszę zaczekać. Za chwilę zostanie pan poproszony.


Kapitan Hirm Gordell był dość niskim i krępym mężczyzną. Na widok wchodzącego do gabinetu Birona uprzejmie podniósł się z krzesła i uścisnął rękę gościa.

— Bardzo mi przykro, że sprawiliśmy panu kłopot, panie Malaine.

Miał prostokątną twarz, stalowoszare włosy, krótkie, dobrze utrzymane wąsy w nieco ciemniejszym odcieniu i przylepiony do warg uśmiech.

— Mnie także — odpowiedział Biron. — Miałem zarezerwowaną kabinę, do której już się wprowadziłem i sądzę, że nikt, nawet pan, nie ma prawa przenosić mnie bez mojej zgody.

— Słusznie, panie Malaine. Ale proszę zrozumieć, to była wyższa konieczność. Przybyły w ostatniej chwili przed startem pasażer, ważna osobistość, nalegał, aby go przenieść do kabiny położonej bliżej centrum grawitacyjnego statku. Ma kłopoty z sercem i dlatego powinien przebywać w strefie jak najniższej grawitacji. Nie mieliśmy wyboru.

— No dobrze, ale dlaczego wybraliście akurat mnie?

— Kogoś musieliśmy przenieść. Pan podróżuje samotnie; jest pan młody i nieco wyższa grawitacja nie powinna być dla pana uciążliwa. — Kapitan odruchowo taksował wzrokiem muskularną sylwetkę Birona. — Poza tym przekona się pan, że nowa kabina jest bardziej luksusowa. Z pewnością nic pan nie stracił na tej zamianie.



24 из 208