
– Chyba tak – nieśmiało odparł chłopczyk.
– A kto to był?
– Nie znamy jej.
– Stara?
– Tak.
Dzieci rzadko właściwie określają wiek.
Dorośli rozważali sprawę między sobą. Oczywiście musieli wyruszyć na pomoc tej biedaczce, ale kto miał iść? Droga na wzgórze zabierze co najmniej godzinę, a tyle czasu nie wszyscy mogli poświęcić. Powrót zapowiadał się jeszcze dłuższy.
A jeśli okaże się, że kiedy dojdą na wzgórze, kobieta już nie będzie żyła? Ta myśl wystraszyła sporo osób.
Nagle ktoś wpadł na zbawienny pomysł:
– Ten doktor, który przyjechał tu łowić ryby… Może jego poprosimy?
– Nie możemy zawracać mu głowy, to przecież doktor ze szpitala, przyjechał tu odpoczywać.
– Ale zapytać chyba nie zawadzi?
Śmiały młodzieniaszek odważył się iść do zagrody, w której doktor na kilka dni wynajął pokój. Szpital położony był niżej w dolinie, w mieście.
Miły doktor siedział przy stole suto zastawionym do drugiego śniadania. Przygotowane wędki czekały w korytarzu, tutejsza rzeka bowiem obfitowała w ryby, a to kusiło wielu turystów. O tej porze roku jednak lekarz samotnie musiał wyruszać na połów; wzdłuż brzegów rzeki na wodzie leżała cienka, krucha warstewka lodu.
Doktor, usłyszawszy o co chodzi, natychmiast zgodził się towarzyszyć wieśniakom. Na zmianę planów dotyczących spędzenia tego dnia i przygotowanie się do „wizyty lekarskiej” potrzeba mu było zaledwie kilku minut.
Wieśniacy czekali przed sklepem – nieduża grupka zdecydowanych pójść z doktorem. Razem z nimi czekały dzieci. Serca biły im lękliwie, no bo co będzie, jeśli okaże się, że nie potrafią odnaleźć drogi na bagna?
Martwili się jednak niepotrzebnie. Zupełnie tak jak Jaś i Małgosia pozostawili za sobą wyraźne ślady na całej drodze. Koszyki, które tak starannie napełnili porostami, były teraz prawie puste…
Dorośli ze sceptycyzmem przyglądali się nadchodzącemu młodemu lekarzowi. Co taki chłopak może wiedzieć o chorobach? Kiedy jednak się zbliżył, zorientowali się, że wcale nie jest taki młody. W surowej twarzy dało się wyczytać powagę i poczucie odpowiedzialności, chłopi więc od razu się uspokoili. Doktor był ciemnowłosy, miał twarz o ostrych rysach, proste brwi, wyrazisty profil. Był wysoki i szczupły, a nawet, można by powiedzieć, kościsty.
