Na przykład pielęgniarka, która kocha zajmować się pacjentami, prędko zostaje przełożoną. Przez to traci kontakt z chorymi i więdnie jak pozbawiony wody kwiat. Podobnie rzecz się ma z większością zawodów. Znakomity kucharz, zdolny mechanik samochodowy, sprawny przewoźnik… Wszyscy oni zostawali szefami i wyznaczano ich do załatwiania rozmaitych spraw, do których wcale nie mieli zdolności, i w ten sposób marnował się ich talent.

A Marco lubił przygody. Lubił, kiedy coś się działo.

Roztargniony wyjrzał przez okno. Zobaczył Gorama i Lilję, pochłoniętych najwyraźniej jakąś niezwykle ważną rozmową.

Nie powinieneś tego robić, Goramie, powinieneś postępować ostrożniej. Lilja to bardzo wrażliwa dziewczyna, która stanowczo za bardzo cię polubiła, mówił w duchu.

Do Marca dotarły pewne niejasne pogłoski o tym, że Goram poprosił o przeniesienie. Na razie jednak chyba się na to nie zanosiło.

No cóż, a jednak szybko się pożegnali. Dziewczyna uciekła z płaczem, a Strażnik stał, długo za nią patrząc…

Ojoj, najwidoczniej nie jest to wcale jednostronne zadurzenie!

Zaraz jednak uwagę Marca przykuło co innego. Przez rynek podążała nieduża grupka, trzy matki, które ostatnio stale trzymały się razem: Miranda z synkiem Haramem w wózeczku, a z nią Misa i Siska. Właśnie puściły rączki swoich bystrych córeczek. Małe Madrażątko, Kata, i jej najlepsza przyjaciółka Gwiazdeczka puściły się biegiem, kierując się ku jego pałacowi.

Uśmiechnął się lekko i nacisnął przycisk na panelu. Brama, za ciężka dla tak małych dziewczynek, rozsunęła się sama, Marco przyzwyczaił się już do tych wizyt. Były jakby tchnieniem świeżości w jednostajnej szarości codziennego dnia.

Goram już odszedł. Trzy młode kobiety, o ile oczywiście można nazwać licząca, sobie wiele tysięcy lat Misę młodą, zatrzymały się pochłonięte rozmowa… Marco wrócił do swojej nudnej pracy, jak gdyby niczego nie zauważył.

Ciche szepty, dreptanie po błyszczącej podłodze, chichoty przy drzwiach.



24 из 154