
W pewnym sensie nie mijała się z prawdą, wszak dla Miszy cały świat był nowy jak dla noworodka.
Ojciec dopytywał się natomiast, jaki jest powód tej wizyty u Marca, lecz Indra nie potrafiła odpowiedzieć. Ram był bardzo oszczędny w słowach, sam chyba niewiele wiedział. Mówił tylko, że wszyscy mają się tam zebrać na rozkaz najwyższych władz.
Co ja właściwie chciałabym uczynić ze swoim życiem, zastanawiała się Berengaria, idąc w stronę rynku w Sadze. Wyszykowała się wcześnie, ale nie miała cierpliwości, żeby spokojnie siedzieć w domu i czekać na odpowiednią gondolę.
Czy nie najwyższa już pora zdecydować, co będę robić w przyszłości? Stwierdzić wreszcie, czego chcę od życia? Oprócz tego oczywiście, że pragnę je przeżyć w stu pięćdziesięciu procentach. Już tyle razy byłam dostatecznie blisko śmierci, że potrafię docenić życie. My, cała grupa Marca, żyjemy doprawdy niebezpiecznie.
Lecz ile przy tym zabawy! I jakież to wszystko emocjonujące. Ach, jak ja kocham napięcie! Lubię czuć, że istnieję. Lubię przesuwać granice tak daleko, jak tylko się da… i jeszcze troszeczkę.
Ale cóż, skończyłam już szkolę i muszę teraz znaleźć jakiś odpowiedni dla siebie zawód. Indra go nie znalazła, twierdzi, że jedyną rzeczą, do jakiej się nadaje, są śmiałe eskapady. Z nią jest dokładnie tak samo jak z wyśmienicie wyszkolonymi żołnierzami, którzy powracają do domu z wojny. Nie potrafią odnaleźć się w szarej codzienności i często kończą na pijaństwie i bijatykach, wkraczają na drogę przestępstwa, nadają się bowiem jedynie do walki. Indra co prawda nie jest taka, ale też i nie pasuje do żmudnej pracy biurowej. Twierdzi, że wówczas wróci jej dawne lenistwo.
Ja pod wieloma względami jestem podobna do Indry, lecz jeszcze bardziej niespokojny ze mnie duch, nie umiem czekać, cały czas musi się coś koło mnie dziać.
Tak jak wtedy, kiedy wszyscy inni wyjechali w Góry Czarne, tylko mnie zostawili. To była moja największa porażka i najgorszy okres w całym życiu. Wykluczenie mnie z udziału w przygodach było już dostatecznym upokorzeniem, a na dodatek to siedzenie w domu i nicnierobienie…
