
Ilość informacji niezbędnej dla choćby ogólnikowego zorientowania się w problematyce Projektu przekracza na dobrą sprawę pojemność mózgu pojedynczego człowieka. Lecz ignorancja, hamując zapały rozsądnych, w najmniejszej mierze nie powstrzymuje głupców, toteż w ocenie papierów zadrukowanych, które Masters Voice powołał do istnienia, każdy może znaleźć to, co mu będzie odpowiadało, jeśli tylko nie zależy mu zbytnio na prawdzie. Zresztą parały się piśmiennictwem poświęconym Projektowi najczcigodniejsze skądinąd osoby. „Nowe Objawienie” szanownego Patricka Gordinera jest przynajmniej jasne logicznie, czego bym już nie powiedział o „Liście Antychrysta” ojca Bernarda Pignana. Gdyż świątobliwy ojciec sprowadził MAVO do demonologii (uzyskawszy po temu nihil obstat swej kościelnej zwierzchności), a jego klęskę końcową przypisał wstawiennictwu Opatrzności. Poszło to bodaj, jak przypuszczam, od Pana Much, ukutej żartobliwie w Projekcie nazwy, którą ojciec Pignan wziął serio, postępując jak dziecko, które sądzi, że nazwy gwiazd i planet, wypisane na nich, odczytują astronomowie przez swoje teleskopy.
