Leisha zaczęła płakać. Niania wzięła ją na ręce i wyniosła z jadalni. Leisha nawet nie zjadła śniadania. Ale to jej nie przeszkadzało, widziała tylko przez łzy oczy Alice, takie przestraszone, pełne plamek światła.

Nie płakała długo. Niania przeczytała jej bajkę, potem zagrały w komputerowe skoczki. Wreszcie przyszła do nich Alice i niania wzięła je obie do zoo, a tam obejrzały mnóstwo cudownych zwierząt, o jakich Leishy się nawet nie śniło — i Alice też nie! A kiedy wróciły, mama już była w swoim pokoju i Leisha wiedziała, że zostanie tam przez resztę dnia z dziwnie pachnącymi szklankami i nie trzeba będzie się z nią spotykać.

Ale tej nocy sama poszła do pokoju matki.

— Muszę iść do łazienki — powiedziała guwernantce.

— Pomóc ci? — zapytała guwernantka; może dlatego, że Alice nadal trzeba było pomagać w łazience. Ale Leisha dawała sobie radę sama, więc podziękowała grzecznie. Potem posiedziała chwilę na sedesie, chociaż nic z tego nie wyszło — poszła tam tylko dlatego, żeby to, co powiedziała guwernantce, nie okazało się kłamstwem.

Na paluszkach przeszła przez hol. Najpierw zajrzała do pokoju Alice. Na ścianie przy łóżeczku paliła się nieduża lampka. W pokoju Leishy nie było łóżeczka. Leisha przyjrzała się siostrze. Alice leżała na boku. Miała zamknięte oczy. Powieki poruszały się szybko jak miotane wiatrem firanki. Szyja i broda Alice wydawały się dziwnie bezwładne.

Leisha ostrożnie zamknęła drzwi i ruszyła do sypialni rodziców. Rodzice spali w jednym ogromnym łóżku, na którym było tyle miejsca, że zmieściłoby się jeszcze kilka osób. Powieki mamy nie poruszały się. Leżała na plecach i robiła przez nos ciche: chrrr… chrrr… Wokół unosił się ten dziwny zapach. Leisha odwróciła się i na paluszkach podeszła do taty. Wyglądał tak samo jak Alice, tylko że jego broda i szyja były jeszcze bardziej bezwładne, fałdy skóry zwijały się jak namiot, który zawalił się im kiedyś na podwórku. Ten widok przeraził Leishę. Wtedy oczy tatusia otworzyły się tak nagle, że krzyknęła.



19 из 429