4

— CHCĘ POZNAĆ RESZTĘ — OŚWIADCZYŁA LEISHA. — Dlaczego tak długo ich przede mną ukrywałeś?

— Wcale ich przed tobą nie ukrywałem — odrzekł Camden. — Dlaczego sama nie zapytałaś? Przecież to tobie powinno na tym zależeć.

Leisha popatrzyła na niego uważnie. Miała piętnaście lat i była w ostatniej klasie szkoły Sauleya.

— Dlaczego mi tego nie zaproponowałeś?

— A powinienem?

— Nie wiem — odrzekła Leisha. — Ale dotąd zawsze wszystko mi dawałeś.

— Także i to, że możesz poprosić, o co tylko zechcesz. Leisha przez chwilę szukała w tym sprzeczności, aż w końcu znalazła.

— Przecież nie musiałam cię prosić o większość z tego, co było konieczne dla mojej edukacji, ponieważ nie miałam dość doświadczenia, żeby wiedzieć, o co należy prosić. Ty, jako dorosły, miałeś wystarczającą wiedzę i doświadczenie, żeby mi pomóc. A jednak nigdy nie zaproponowałeś mi spotkania z innymi bezsennymi mutantami…

— Nie używaj tego określenia — wtrącił ostro Camden.

— … więc albo musiałeś uznać, że nie jest mi to potrzebne, albo masz jakiś inny powód, dla którego nie chciałeś, żebym się z nimi spotkała.

— Błąd — odrzekł Camden. — Istnieje jeszcze trzecia możliwość. Mogłem przecież uznać, że spotkanie z nimi jest bardzo istotne dla twego rozwoju, ale zarazem daje mi znakomitą okazję do pobudzenia twojej inicjatywy — właśnie przez to, że czekałem, aż sama o nich zapytasz.

— W porządku — odpowiedziała Leisha nieco wyzywającym tonem. Ostatnio dużo było między nimi wojowniczości, nie wiadomo właściwie dlaczego. Wyprostowała się. Nowy nabytek, piersi, wysunęły się do przodu. — No więc pytam. Ilu jest Bezsennych, kim są i gdzie?

— Jeśli używasz terminu „Bezsenni”, to znaczy, że już coś na ten temat czytałaś — zauważył Camden. — Zatem prawdopodobnie wiesz, że w samych Stanach jest was tysiąc osiemdziesięcioro dwoje. Plus kilkoro w innych krajach. Większość mieszka w pobliżu wielkich metropolii. Siedemdziesięcioro czworo w Chicago, przeważnie dzieci. Na całym świecie tylko dziewiętnaścioro jest starszych od ciebie.



30 из 429