
— Podaj kanapkę — powiedziała Leisha. — A oto garść dowodów na to, że się mylisz. Po pierwsze — ty sam. Kenzo Yagai. Kate Addams. Profesor Lane. Mój ojciec. Każdy Śpiący, który chce żyć w świecie uczciwej wymiany, wzajemnie korzystnych kontraktów. A to już jest większość — w każdym razie większość z tych, których warto brać pod uwagę. Wierzysz przecież, że współzawodnictwo pomiędzy najbardziej uzdolnionymi prowadzi do wymiany, która wszystkim przynosi korzyść. Nie podlega kwestii, że Bezsenni przynoszą społeczeństwu korzyści. I to w wielu dziedzinach. Świadomość musi zwyciężyć obawę. Jesteśmy dla was cenni. Wiesz o tym doskonale.
Stewart strzepnął okruchy z pościeli.
— Tak, wiem. Wszyscy jagaiści to wiedzą.
— Jagaiści przewodzą w świecie biznesu, finansów i nauki. Albo będą przewodzić. W świecie merytokracji tak właśnie powinno być. Nie dostrzegasz znaczenia większości, Stew. Etyka nie kończy się na tych, co biegną w pierwszym szeregu.
— Mam nadzieję, że się nie mylisz — powiedział Stewart — bo, jak wiesz, jestem w tobie zakochany. Leisha odłożyła kanapkę.
— Radość — wymruczał z twarzą wtuloną w piersi. — Jesteś radością.
* * *
Kiedy Leisha przyjechała do domu na Święto Dziękczynienia, powiedziała Richardowi o Stewarcie. Słuchał z zaciśniętymi ustami.
— On jest Śpiącym.
— On jest człowiekiem — odparła z naciskiem Leisha. — Dobrym, inteligentnym i dynamicznym człowiekiem.
— Wiesz, co zrobili ci twoi dobrzy, inteligentni i dynamiczni Śpiący? Zabronili Jeanine udziału w olimpiadzie.
