Jednakże, podobnie jak dawniej żaglowce na Ziemi, frachtowce kosmiczne zmuszone były używać określonych tras. Na Ziemi wytyczały je wiatry, w przestrzeni fale grawitacyjne przecinające nadprzestrzeń. Żaden pirat nie mógł przewidzieć dokładnie punktu wyjścia danego frachtowca z nadprzestrzeni, ale doskonale znał rejon, w którym musi on ją opuścić, lecąc do konkretnego systemu planetarnego, gdyż w tym właśnie rejonie musiały to robić wszystkie jednostki zmierzające do tego systemu ze zbliżonych kierunków. To, skąd dokąd przewożone są najczęściej towary, nie było żadną tajemnicą i jeśli pirat poczekał na granicy wybranego systemu wystarczająco długo, musiał złapać jakiegoś niczego nie spodziewającego się pechowca. Tym razem był nim statek kapitana Sukowskiego.

Sukowski zaklął w myślach — gdyby tylko Marynarka Konfederacji była flotą z prawdziwego zdarzenia, nie miałoby to znaczenia, gdyż dwa lub trzy krążowniki, ba: nawet pojedynczy niszczyciel patrolujący ten teren skutecznie odstraszyłby każdego pirata. Niestety, o podobnym luksusie można było jedynie pomarzyć — Konfederacja Silesiańska była bowiem tworem kalekim i od lat balansującym na krawędzi autodestrukcji. Centralna władza była słaba, a Konfederacją cały czas wstrząsały jakieś secesjonistyczne dążenia systemów czy ich grup pragnących się od niej oderwać. Okręty pozostające w dyspozycji rządu zawsze były gwałtownie gdzieś potrzebne, a piraci, których namnożyło się sporo na obszarze Konfederacji, zawsze doskonale wiedzieli, gdzie to jest i nigdy się tam nie pojawiali. Tak zresztą było zawsze, tyle że ostatnio sytuacja zmieniła się na gorsze, gdyż z obszaru Konfederacji zostały wycofane okręty Royal Manticoran Navy. Dotąd było ich tu sporo i skutecznie strzegły bezpieczeństwa tras używanych najczęściej przez statki kompanii z Gwiezdnego Królestwa Manticore. Teraz okręty były potrzebniejsze na froncie, toteż w okolicy nie było nikogo, do kogo mógłby zwrócić się o pomoc.



3 из 514