
Konsul doskonale rozumiał powód zawahania przewodniczącej Senatu. W skład roju migracyjnego Intruzów mogły wchodzić zarówno jednoosobowe statki zwiadowcze, jak i ogromne transportowce oraz planetoidy zamieszkane przez dziesiątki tysięcy kosmicznych barbarzyńców.
– Kolegium Szefów Sztabów uważa, że Intruzi zdecydowali się na wykonanie decydującego posunięcia – ciągnęła Meina Gladstone. Komputer ustawił holo w takiej pozycji, że jej smutne brązowe oczy zdawały się patrzeć prosto na konsula. – Nie wiemy tylko, czy zależy im jedynie na zajęciu Hyperiona w związku ze zbliżającym się otwarciem Grobowców Czasu, czy też ruszą do ataku na całą Sieć. Na wszelki wypadek odwołaliśmy z układu Camny całą flotę bojową, w której skład wchodzi także batalion inżynieryjny przeszkolony w montażu transmiterów materii, i poleciliśmy jej dołączyć do flotylli ewakuacyjnej, ale ten rozkaz może zostać w każdej chwili anulowany.
Konsul skinął głową i podniósł szklankę do ust. Przekonawszy się, że jest pusta, zmarszczył brwi i cisnął ją na miękko wysłaną podłogę. Mimo braku wojskowego wykształcenia doskonale rozumiał dylemat, wobec jakiego stanęła Gladstone wraz z szefami sztabów. Jedynie błyskawiczne zmontowanie w systemie Hyperiona wojskowego transmitera materii – co wiązało się z gigantycznymi kosztami – dawało szansę odparcia inwazji Intruzów. W przeciwnym razie wszystkie tajemnice, jakie zostaną ujawnione przez Grobowce Czasu, wpadną w ręce nieprzyjaciół Hegemonii. Jeżeli jednak transmiter powstanie na czas i Armia rzuci całe swoje siły do obrony samotnej, odległej planety, Sieć będzie narażona na atak z innej strony albo, co gorsza, na utratę transmitera, to zaś groziłoby przeniknięciem barbarzyńców do jej wewnętrznej struktury. Konsul już widział oczami wyobraźni Intruzów wyłaniających się z transmiterów na setkach nie uzbrojonych, nie przygotowanych do obrony planet.
Przeszedł przez holo Meiny Gladstone, podniósł szklankę i ponownie napełnił ją whisky.
