— Jakie złoto? To pieniądze tego gryzipiórka Strobilosa. Nic nie warte.

Stryjeczny dziadek Ortaiasa Sphrantzesa, Strobilos, był autokratą do czasu, kiedy przed czterema laty jego miejsce zajął Mavrikios Gavras. Bite przez niego pieniądze straciły na wartości jeszcze więcej niż za poprzednich biurokratycznych Imperatorów; „złota” moneta z jego pucołowatą twarzą była warta niewiele więcej niż pół miedziaka.

Minucjusz rzucił monetę żebrakowi, który chwycił ją w powietrzu. Rzadko otrzymywał takie datki. Skłonił głowę i podziękował Rzymianinowi po videssańsku z vaspurakańskim akcentem. Potem wsadził pieniądz do ust i wczołgał się do karczmy.

— Mam nadzieję, że staruszek sobie pohula — skomentował Minucjusz. — Chyba nie zostało mu już dużo czasu.

Skaurus spojrzał na niego podejrzliwie. Zaskoczyła go wrażliwość podwładnego, który był tak samo oddany legionowi jak Gajusz Filipus, choć brakowało mu lat doświadczenia starszego centuriona.

— Jeśli chcesz zobaczyć Erene tak bardzo jak ona ciebie — powiedziała wesoło Helvis — czekają was miłe chwile. Ona mówi tylko o tobie.

Brodata twarz włoskiego wieśniaka rozpromieniła się w uśmiechu, który złagodził twarde rysy.

— Naprawdę? — spytał ze zdumieniem i nieśmiałością piętnastolatka. — Przez ostatnie miesiące uważałem siebie za najszczęśliwszego człowieka na świecie… — i zaczął wychwalać Erene.

Słuchając go przez całą drogę do domku obu kobiet, Marek zrozumiał, skąd się wziął niespodziewany przypływ wrażliwości. Minucjusz zakochał się bez pamięci. Właściwie trybun poczuł ukłucie zazdrości. Helvis była wspaniałą kochanką, dobrą towarzyszką i do tego niegłupią kobietą, ale Marek nie odnajdował w sobie tego uczucia, którym promieniował Minucjusz. Owszem, był szczęśliwy, ale nie bez granic.

Cóż — powiedział do siebie — masz na karku czwarty krzyżyk, a Minucjusz skończył dopiero dwadzieścia dwa łata. Lecz czy rzecz w tym, że jestem starszy, czy też po prostu z natury chłodniejszy? Był dość uczciwy, by przyznać, że nie wie.



14 из 360