Gal zaklął, kiedy kropla potu wyżłobiła piekący ślad na twarzy.

— Mam dla was zagadkę! — zawołał. — Dlaczego nawet głupia mewa jest mądrzejsza ode mnie?

— Mógłbym wymyślić kilkanaście powodów — odezwał się Gajusz Filipus, który nie mógł przepuścić takiej okazji. — Podaj nam swój.

Viridoviks spiorunował go wzrokiem, ale odpowiedział:

— Ponieważ ma dość rozsądku, by nie zapuszczać się do Vaspurakanu.

Rzymianie, brudni i spaleni słońcem, zaśmiali się z aprobatą. Tylko Senpat Sviodo obraził się, słysząc niepochlebne słowa o własnym kraju.

— Uświadomię wam — rzekł wyniośle — że jest to pierwsza kraina, którą stworzył Phos, i zarazem ziemia ojczysta naszego przodka Vaspura, pierwszego człowieka.

Rozległy się gwizdy Videssańczyków, którzy towarzyszyli Rzymianom. Vaspurakanie mogli siebie nazywać księciami Phosa, ale nikt spoza kraju „książąt” nie brał poważnie ich teologii.

Viridoviksa nie obchodziły spory teologiczne. Miał obiekcje innego rodzaju. Obejrzał się na Senpata jadącego konno i powiedział:

— Jeśli chodzi o wasze pokrewieństwo z pierwszym człowiekiem, nie wypowiem się w tej kwestii. Nie znam się na tym. Wierzę jednak, że ten kraj to pierwsze dzieło waszego Phosa, bo wystarczy rzut oka, by stwierdzić, że biedakowi przydałoby się więcej praktyki.

Widząc osłupiałą minę Senpata, legioniści wznieśli okrzyki, a Videssańczycy i Khatrishe roześmiali się z wybornego bluźnierstwa Viridoviksa.

— Możesz winić tylko siebie — powiedział życzliwie Gajusz Filipus do młodego Vaspurakanera. — Każdy, kto ma język dość giętki, by zadowolić trzy kochanki, jest za dobrym przeciwnikiem dla takiego szczeniaka jak ty.

— Chyba tak — mruknął Senpat. — Ale kto by pomyślał, że potrafi nim również mówić?

Spieczony Yiridoviks nie mógł poczerwienieć bardziej, lecz zduszone prychnięcie świadczyło, że Vaspurakaner choć trochę się zemścił.



18 из 360