— Mniejsza o to. Ja ich poprowadzę.

Twarz Gajusza Filipusa stężała i tylko niesforna brew uniosła się jako milczący wyraz zgorszenia, którego będąc karnym żołnierzem nie zamierzał wyrazić na głos. Lecz Skaurus miał doskonały słuch. Kiedy ruszył z oddziałem rozpoznawczym, usłyszał, jak centurion mruczy do siebie: — Głupi amatorzy, zawsze muszą wysuwać się na czoło.

Tak się złożyło, że chęć dowodzenia nie odgrywała prawie żadnej roli w nagłej decyzji trybuna. Znacznie ważniejsza była ciekawość, którą w nim wzbudził dziwny opis Khatrisha. „Odgłosy wskazują na walkę, ale są dość dziwne”. To zasługiwało na bliższe zbadanie.

— Podwójne tempo — rzucił Skaurus oddziałowi i pospieszył na południe. Dzięki długim nogom błyskawicznie pokonywał przestrzeń.

Choć legioniści byli krępi i niżsi od niego, dotrzymywali mu kroku. Szybki marsz, niemal trucht, nie pozwalał na pogawędki. Dwie mile pokonali w milczeniu przerywanym tylko ciężkimi oddechami, kłapaniem sandałów na ubitej ziemi i pobrzękiwaniem mieczy o żołnierskie spódniczki nabijane ćwiekami.

Teren zaczął się wznosić, a marsz utrudniały drobne kamienie i żwir. Raz Marek potknął się i musiał wyciągnąć ręce, żeby uchronić się przed upadkiem. Jeden z ludzi idących z tyłu zaklął, kiedy to samo przytrafiło się jemu. Skaurus stwierdził, że Khatrish miał rację, gdy nie chciał wjeżdżać konno na zbocze. W takim terenie lepiej było poruszać się na dwóch nogach.

Znajdowali się teraz dość blisko, by usłyszeć hałas, o którym meldował zwiadowca, choć wielkie głazy zasłaniały jego źródło. Khatrish mówił prawdę. Początkowo brzmiało to jak ostra potyczka, ale kiedy Rzymianie podeszli bliżej, zaczęli spoglądać na siebie w zdumieniu. Stal uderzająca o stal nie wydawała takich dźwięków. Nie było też słychać okrzyków walczących. A gdzie tupot ciężkich butów? I co mogło być źródłem wysokiego, ledwo słyszalnego zawodzenia?

Marek wyciągnął galijski miecz. Poczuł w dłoni miły ciężar. Za sobą usłyszał zgrzyt krótkich gladiusów wysuwanych z mosiężnych pochew. Rzymianie obeszli ostatnią przeszkodę i znaleźli się na w miarę płaskim skrawku terenu.



20 из 360