z naprawianiem szkód,

nie wspominając już o kosztach…?


Moment do przełamania męskiego milczenia wybrałam sobie zatem niewłaściwy ze wszystkich punktów widzenia, marnując tym sposobem nie tylko gęsie wątróbki, ale także ścisły związek z mężczyzną. Słusznie zostałam porzucona na zawsze. Głupota jest karalna.

Telefon dzwonił i dzwonił i dzwonił. Okazało się, że dzwoni służbowo. Bo zdobyłam się wreszcie na to, żeby wyciągnąć rękę, ująć słuchawkę i przyłożyć ją do ucha.

– Czy pani przygotowała dokumentację do podpisu na jutro rano? – spytał mój szef.


Pień, a nie człowiek.

Kretyńskie pytanie.


Dużo mnie obchodziła dokumentacja. Zostałam porzucona, eks-mój mężczyzna odprowadził mnie do domu z zaciśniętymi zębami i poszedł sobie z ulgą. Nie było go już. Nie miałam do niego dostępu. Nie mogłam:


l. Zrobić mu piekielnej awantury.

2. Zadawać pytań, natrętnie żądając odpowiedzi.

3. Przyciskać go do muru.

4. Podrapać mu twarzy pazurami.

5. Rozbić mu na głowie kilku talerzy.

6. Pokazać mu się wypiękniona i kusząca, proponując kieliszek wina na pożegnanie.

7. Zawlec go do łóżka.

8. Szlochać w kamizelkę.

Zresztą, kamizelka, pod którą nie kołacze się nic, poza zniecierpliwieniem i niechęcią, przedstawia sobą produkt bezwartościowy. Kamizelka musi nas co najmniej lubić, żeby był sens wylewać w nią Izy.


9. Nic nie mogłam.


A ten bezduszny i tępy osioł zawracał mi głowę dokumentacją…!


Chciałam siedzieć w kacie i nie dotykać tego supła, który się we mnie zacisnął. Ewentualnie rozdłubywać go masochistycznie nożyczkami do manicure. Nie chciałam rozmawiać z nikim, a jeśli już, to z pewnością nie o dokumentacji. Prędzej o rodzajach płyt nagrobkowych.



13 из 98