Z żalem musimy wyznać, że, o ile mamy do czynienia z rzetelnym bucefałem, wyżej wymieniona metoda z reguły okazuje się całkowicie bezskuteczna.

Zatem nie ma siły, musimy zastosować środki mocniejsze, a niekiedy nawet ryzykowne.

W przypadku łazienki, na przykład, mobilizujemy się ostro, zaciskamy zęby, wypijamy szybką kawkę albo herbatkę, przejeżdżamy twarz tonikiem i opuszczamy dom, udając się do pracy.

W razie posiadania dzieci, wypychamy je do szkoły bez śniadania i bez mycia zębów i uszu, co przynajmniej uszczęśliwi niewinne istotki. Zawsze ktoś będzie zadowolony, a jeden dzień zaniedbania nikomu nie zaszkodzi.

Nasz bucefał opuszcza wreszcie łazienkę i natyka się na pusty dom, nie posprzątany, żony nie ma, dzieci nie ma, kawki nie ma, herbatki nie ma, śniadanka nie ma, czystej koszulki nie ma…

Kataklizm1

Każdego normalnego mężczyznę tego rodzaju kataklizm przeraża śmiertelnie.

Jeśli któregoś nie przerazi, znaczy to jedno z trojga: 1. Nie jest normalny.

2. Nie jest bucefałem.

3. Nie mamy u niego żadnych szans i lepiej zrezygnujmy z wytrzymywania.

W przypadku najścia wroga… pardon, mamy na myśli niespodziewaną wizytę jego przyjaciół… sprawa jest prostsza. Z promiennym wyrazem twarzy i radosnym uśmiechem na ustach częstujemy ich natychmiast czym chata bogata, a co musimy mieć przygotowane znacznie wcześniej i trzymać w zapasie. Najlepsza w tego rodzaju okolicznościach jest kiszona kapusta, surowa lub też ugotowana (niech Bóg broni bigos!!!), w miarę możności bez

żadnych przypraw,, przezornie trzymana w zakamarkach lodówki, a zimą nawet na balkonie. O ile przypadkiem mamy podeschnięty chleb, możemy nim służyć.

I nic więcej!!1

Już trzy takie przyjęcia, a możliwe, że nawet tylko dwa, wystarczą, żeby goście naszego bucefała nie pchali się natrętnie do składania mu wizyt. Jeśli nie, czort bierz, będziemy ich karmić tą cholerną kapustą.



16 из 106