W rozpaczy przekazali dzieci babci, wzięli urlop i wyjechali do znajomej chałupy, zagubionej w mazurskim lesie, gdzie znaleźli się sami. W okresie zimowym. Pod koniec dwóch tygodni żywili się już tylko rybami, które mąż łowił w przeręblu, ale za to zdołali uzgodnić poglądy.

I tu, mimo wszystko, nastąpił happy – end. Okazało się, że wcale się tak bardzo nie różnią, najwyżej trochę, wyjaśnili sobie co trzeba i poszli na kompromis.

Mąż dopilnował uprzedzania żony o swoim powrocie w licznym towarzystwie odpowiednio wcześniej, żona (przy jego wydatnej pomocy, o którą potrafiła się postarać podstępnie i rozumnie) narobiła i zamroziła olbrzymią ilość pierogów z czym popadło oraz placków kartoflanych, i kontrowersje zeszły prawie do zera.

Tyle że niezbędne okazały się drobne inwestycje.

Mianowicie: bardzo duży zamrażalnik i ogromna ilość jednorazowych talerzy do wyrzucania. Alternatywę stanowiła maszyna do zmywania naczyń.

I druga strona medalu: Nasza ukochana idiotka: Zajmuje łazienkę na całe wieki…

Nie, nic z tego. Żadna prawdziwa idiotka nie rozpoczyna pracy o równie wczesnym poranku jak my. Jeśli pławi się w kąpieli i pindrzy przed lustrem łazienkowym zgoła w nieskończoność, z reguły czyni to w godzinach późniejszych i niech jej będzie na zdrowie.

Jeśli zaś wybiega do obowiązków zawodowych równocześnie z nami, nie jest prawdziwą idiotką i da się z nią sprawę omówić, racjonalnie organizując poranne czynności. Jeśli nie chcemy omawiać i upieramy się przy swoim pierwszeństwie, sami jesteśmy idiotą. pomyślmy sobie tęsknie przy tej okazji, jakim cudownym rozwiązaniem byłyby dwie, a nawet trzy łazienki…

Nasza ukochana pedantka: a. Filiżankę z napoczętą kawą od ust nam odrywa, leci do kuchni, zmywa ją, wyciera i ustawia w kredensie, b. przymusza nas do wycierania zelówek jeszcze przed progiem mieszkania, C. Nasz ulubiony wiecznie przesuwane miejsce, bo tak wychodzi symetrycznie, d. Nasz ulubiony długopis chwyta nam spod ręki i chowa gdzieś, gdzie, jej zdaniem, ma on swoje miejsce, e. Nasze spodnie, pozostawione na krześle, tajemniczo znikają nam z oczu, f. nie wolno nam ułożyć się wygodnie na tapczanie, g. Czytanej wczoraj książki dziś już nijak nie odnajdziemy.



18 из 106