6. Cokolwiek byśmy naprawiali, psujemy to bardziej… zaraz.

Tym sposobem wkraczamy na niezmiernie grząski grunt. Zważywszy, iż ona z całą pewnością nie umie naprawić gniazdka elektrycznego w ścianie ani przełącznika lampy (cieszmy się, jeśli potrafi zmienić przepaloną żarówkę), uszczelnić cieknącego kranu, zamontować nowego rezerwuaru ani nowej armatury w łazience, zakołkować i zawiesić solidnie wieszaka, względnie lustra na ścianie, podłączyć wideo do telewizora, nie wspominając już o najdrobniejszym mankamencie samochodu, narażamy się na wysoce kosztowną wizytę fachowca.

Lepiej zatem tę ostatnią kwestię rozważmy z wielką starannością. Albo coś umiemy i robimy to, albo rzucamy się gwałtownie do zarabiania pieniędzy, bo przecież ona nie popuści, a i sami w kompletnej ruinie mieszkać nie mamy ochoty…

Co do całej reszty…

Prasując pod przymusem cokolwiek, zostawiamy na tym pięknie odciśnięty kształt żelazka. Zastanówmy się: jeśli ona pstrzy kształtami żelazka nasze ukochane spodnie…

No? No…? Coś mi się widzi, że z dwojga złego wolimy je prasować sami.

Tym sposobem, niejako automatycznie i całkowicie nie zamierzenie, udało nam się przejść na tę drugą stronę medalu.

Kwestię spodni każda kobieta przemyśli błyskawicznie z radosnym błyskiem w oku.

Skutki będą dla nas katastrofalne.

Wspomniany wyżej sposób na życie ma swoje złe strony Po pierwsze: Tak rzetelnym, pełnym i radykalnym obciążeniem obowiązkami naszej towarzyszki życia sami w sobie budzimy lekki niesmak do siebie, bo jesteśmy wszak człowiekiem przyzwoitym, a nie żadnym potworem.

Po drugie: Trochę zaczynamy wyglądać na niedojdę i nieudacznika, zasługującego na wzgardę, dobrze jeszcze, jeśli pobłażliwą.



20 из 106