— Przykro mi, szeregowy, ale zostały wydane nowe rozkazy. Czerwoni zwiększyli ilość przywracanych do życia, a my musimy się do tego dostosować. Obecnie obowiązuje sześć ożywień przed emeryturą.

— Ale ten rozkaz nie obowiązywał jeszcze w chwili, kiedy zostałem zabity.

— Działa jednak wstecz — oświadczył. — Tak więc czekają was jeszcze dwie śmierci. Żegnam i życzę wam powodzenia, szeregowy.

I tyle. Powinienem wiedzieć, że nie miałem szansy wygrania z wyższymi rangą. Oni nie wiedzą jak to jest. Rzadko się zdarza, aby zabito ich więcej niż raz i po prostu nie rozumieją, jak się człowiek czuje po czwartym razie. Wróciłem więc do okopów.

Szedłem powoli obok trujących zasieków z drutu kolczastego i intensywnie rozmyślałem. Minąłem coś okrytego brezentem w kolorze khaki, na czym był napis „tajna broń”. W naszym sektorze jest mnóstwo tajnej broni. Pojawiają się coraz to nowe typy, mniej więcej raz w tygodniu i może któryś z nich wygra wojnę.

Ale akurat wtedy wcale mnie to nie obchodziło. Myślałem o następnej zwrotce wiersza Emersona:

Dla mnie czymś bliskim jest i dal i zapomnienie; Cień czy tek słońca blask znaczą to samo; Ja niewidzialnych bogów widzę objawienie I obojętne mi, czy wstydem się okryję, czy też famą.

Stary Emerson bardzo dobrze to ujął, ponieważ właśnie tak to jest po czwartej śmierci. Nic ci już nie robi żadnej różnicy i wszystko wydaje się bardzo podobne do siebie. Nie zrozumcie mnie źle. Nie jestem cynikiem. Chciałem tylko powiedzieć, że punkt widzenia człowieka musi się zmienić po tym, jak cztery razy umierał.

W końcu dotarłem do moich okopów 2645B-4 i przywitałem się ze wszystkimi chłopakami. Dowiedziałem się, że o świcie będziemy znowu atakować. Nadal intensywnie rozmyślałem.

Nie należę do tych, co to się łatwo poddają, ale doszedłem do wniosku, że cztery śmierci mi zupełnie wystarczą. W czasie tego ataku — zdecydowałem zadbam o to, żeby już na pewno zostawili mnie martwym. Tym razem już nie będzie mowy o żadnej pomyłce.



6 из 8