– Powiedzmy. A kto tam u nas siedział na ostatniej ławce z lewej strony?

– Dlaczego mnie egzaminujesz?

– Taka mała kontrola… Więc nie pamiętasz Lenki? Nawiasem mówiąc Lenka wyszła potem za mąż.

– Za Fibicha – powiedziałem.

Westchnął.

– A więc i życiorys mamy ten sam.

– Mimo wszystko jestem przekonany, że jesteś kopią, widmem i przywidzeniem – rozgniewałem się ostatecznie. – Kto się pierwszy ocknął? Ja. Kto pierwszy zobaczył, że są dwie „Charkowianki”? Też ja.

– Jak to dwie? – zapytał.

Zachichotałem triumfująco. Mój priorytet został potwierdzony w sposób niepodważalny.

– Tak to, że obok stoi druga. Prawdziwa. Możesz ją sobie obejrzeć.

Przywarł do bocznego iluminatora, obejrzał się, spojrzał na mnie niepewnie, potem w milczeniu włożył kopię mojej kurtki i wyszedł na lód. Tak samo przyspawane ogniwo gąsienicy, tak samo wgniecione szkło iluminatora sprawiły, że się zasępił. Ostrożnie zajrzał na pomost, poszedł do kabiny nawigacyjnej, wrócił do stolika, na którym leżała moja kamera filmowa. Dotknął kamery.

– Bliźniaczka – powiedział posępnie.

– Jak widzisz. I ja i ona urodziliśmy się wcześniej.

– Ty tylko ocknąłeś się wcześniej – nachmurzył się – a który z nas jest właściwy, jeszcze nie wiadomo. Ja to zresztą wiem.

– A może on ma rację? – pomyślałem. – Może to właśnie ja a nie on jest sobowtórem i zjawą? I któż to, u diabła jest w stanie rozstrzygnąć, skoro mamy nawet tak samo połamane paznokcie i tych samych kolegów ze szkoły? Nawet nasze myśli się dublują, nawet nasze uczucia, jeśli bodźce zewnętrzne są takie same.

Patrzyliśmy na siebie, jak gdybyśmy patrzyli w lustro. Ze też coś takiego mogło się zdarzyć.!

– Wiesz, o czym teraz myślę? – powiedział nagle.

– Wiem – odpowiedziałem. – Chodź, zobaczymy.

Wiedziałem, o czym pomyślał, bo i ja pomyślałem o tym samym. Skoro na lodzie stoją dwie „Charkowianki” i skoro nie wiadomo, która z nich wpadła w szczelinę lodową, to dlaczego obie mają rozbite iluminatory? A jeżeli obie wpadły w szczelinę, to jak się w takim razie z niej wydostały?



13 из 190