
Uważam, że umiesz pomóc i mnie, i jemu.
A może i sobie, pomyślałem, ale nie powiedziałem tego. Popatrzyłem natomiast na autostradę i zobaczyłem odblaski słońca na szybach jadących przez przełęcz samochodów. Tak jakby obserwowało mnie tysiąc par jasnych, błyszczących oczu.
– Tak – odparłem. – Zrobię to.
4
Pierwsze przesłuchanie wypadło na przystani Marina Cabrillo w San Pedro. Zawsze lubiłem zjechać tędy nad wodę, choć rzadko to robiłem. Nie wiem dlaczego. To jedna z tych rzeczy, o których się zapomina, a potem kiedy robisz ją znów, przypominasz sobie, że to lubisz. Pierwszy raz byłem tutaj, kiedy miałem szesnaście lat i uciekłem z domu. Dostałem się do doków San Pedro i spędzałem dni na robieniu sobie tatuaży i przyglądaniu się, jak kutry wracają z połowów tuńczyka. W nocy zaś spałem na niezamkniętym holowniku, który nazywał się „Różyczka”. W końcu szef portu mnie złapał i odesłał z powrotem do mojej rodziny zastępczej. Na knykciach miałem wytatuowane słowa „LINĘ CHWYĆ”.
Marina Cabrillo była młodsza niż to wspomnienie. To nie był port roboczy, jak wówczas, gdy byłem szesnastolatkiem. Tu stały jachty, na których pływa się dla przyjemności. Maszty setek żaglówek wystawały zza zamkniętej bramy jak kikuty spalonego lasu. Za nimi stały rzędy jachtów motorowych, niektóre z nich warte kilka milionów dolarów, inne nie.
Łódź Buddy'ego Lockridge'a nie przypominała pałacu na wodzie. Lockridge, który według Gracieli był wspólnikiem Terry'ego, a także najbliższym przyjacielem, mieszkał na trzydziestodwustopowej łodzi żaglowej, która wyglądała, jakby miała na pokładzie zawartość dwa razy większego jachtu. Prawdziwy złom – i nie mówię tu o samej łodzi, ale o tym, jak była zaniedbana. Gdyby Lockridge mieszkał w domu, na podwórku miałby samochody stojące na cegłach, a w środku sterty starych gazet.
Otworzył mi pilotem bramę i wyszedł z kajuty w szortach, sandałach i koszulce, tak znoszonej i spranej, że napis na przedzie był nieczytelny. Graciela go uprzedziła o mojej wizycie. Wiedział, że chcę z nim pogadać, ale nie znał dokładnego powodu.
