
Fik Mik Figle spełniały życzenia — nie takie bajkowe trzy życzenia, których spełnienie zawsze się źle kończy, ale zwyczajne codzienne prośby. Były nieprawdopodobnie silne i nieulękłe, a także niesamowicie szybkie, ale nie potrafiły zrozumieć, że ludzie nie zawsze mówią to, o co im naprawdę chodzi. Pewnego dnia Akwila w mleczarni powiedziała do siebie: „Chciałabym mieć ostrzejszy nóż do krojenia sera” i zanim się obejrzała, najostrzejszy nóż jej matki leżał już przed nią.
Najprawdopodobniej stwierdzenie: „Chciałabym, żeby się przejaśniło” nie było groźne, ponieważ Figle czarować nie potrafiły, ale zrozumiała, że musi bardzo uważać, by nie poprosić o coś, co było osiągalne dla grupy małych, zdeterminowanych, silnych, odważnych i szybkich mężczyzn, którzy przy okazji nie mieliby nic przeciwko małej utarczce.
Nad życzeniami warto się zastanawiać. Akwila nigdy nie była skora do wypowiadania na głos pragnień w stylu: „Chciałabym poślubić przystojnego księcia”, ale dodatkowa świadomość, że po powiedzeniu tych słów można by stanąć twarzą w twarz z osłupiałym księciem, związanym księdzem i gromadą uszczęśliwionych Fik Mik Figli gotowych do roli drużbów, z pewnością czyniła ją jeszcze rozważniejszą. Ale potrafiły być przydatne często w zaskakujący sposób i przyzwyczaiła się, by zostawiać dla nich rzeczy niepotrzebne już rodzinie, dla których mogli znaleźć zastosowanie mali ludzie, jak na przykład łyżeczki do musztardy, szpilki czy miseczkę do zupy, która znakomicie nadawała się dla Figli na kąpiel. Na wypadek gdyby nie zrozumiały sugestii, dołożyła kawałek mydła. Mydła nigdy nie kradły.
