— To bardzo stare rzemiosło. Poznając, jak naprawdę działały stare uroki, stara się tworzyć nowe. Wiesz, o czym mówię: „Ucho nietoperza i palec żaby”, prawda? To nigdy nie działa, ale panna Libella jest przekonana, że powodem jest nasza niewiedza, jakiej żaby należy użyć i którego palca…

— Bardzo mi przykro, ale nie zamierzam nikomu pomagać w odrąbywaniu kawałków jakiejś niewinnej żabie czy nietoperzowi — oświadczyła zdecydowanie.

— Ależ ona nigdy nie zabija żadnego stworzenia! — wykrzyknęła panna Tyk. — Używa tylko tych, które umarły w sposób naturalny, zostały przejechane lub popełniły samobójstwo. Żabom zdarza się popadać w ciężkie depresje.

Furmanka toczyła się po pylącej na biało drodze, aż zniknęła z widoku.

Nic się nie stało. Skowronki śpiewały tak wysoko, że nie było ich widać. W powietrzu unosiły się nasiona trawy. Owce beczały ponad wzgórzami Kredy.

Nagle jednak coś pojawiło się nad drogą. Poruszało się jak powolna trąba powietrzna, więc można było dostrzec tylko wirujący pył. Kiedy się przesuwało, brzęczało jak chmara much.

A potem to także znikło u stóp wzgórza…

I wtedy z wysokiej trawy, która porastała pobocze drogi, odezwał się głos:

— Na litość! Nie ma wątpliwości, że podąża za nią! A drugi głos mu odpowiedział:

— Ale stara czarownica wkrótce to zauważy?

— Co? Nauczycielka? Nie, ona nie jest do końca wiedźmowata!

— Przecież ma spiczasty kapelusz ukryty pod kwiatami, Duży Janie. — Drugi głos nie rezygnował, można powiedzieć, że brzmiał w nim wyrzut. — Sam widziałem. Naciska ciutsprężynkę, a wtedy pokazuje się czubek!



21 из 243