
— Tak?
— Pani się bardzo zaniepokoiła. Jeśli powie mi pani dlaczego, podzielimy to między siebie, co oznacza tylko połowę niepokoju dla każdej z nas.
Panna Tyk westchnęła.
— To prawdopodobnie nic takiego.
— Przecież jajko wybuchło!
— Tak. No cóż. Bo widzisz, chaos można wykorzystać jako prosty detektor i wzmacniacz pola magicznego. To bardzo proste urządzenie, ale bardzo przydatne w stanach zamieszania. Wydaje mi się… że zrobiłam coś nie tak. Czasami trafia się też na przypadkowy ładunek magii.
— Badała to pani, ponieważ coś panią zaniepokoiło — powiedziała Akwila.
— Zaniepokoiło? Ależ skąd. Nigdy się nie niepokoję — żachnęła się panna Tyk. — Jeślijednakjuż poruszyłaś ten temat, to rzeczywiście coś wywołało mój niepokój. I myślę, że to coś znajdowało się blisko. Ale prawdopodobnie nie ma to znaczenia. Już się czuję dużo lepiej.
Wcale nie wygląda pani na uspokojoną, pomyślała Akwila Aja się myliłam. Dwie osoby oznaczają podwójny niepokój. Oczywiście całkowicie przeciwnie miałaby się rzecz z pokojem.
Z pewnościąjednak Dwiekoszule nie miały w sobie niczego magicznego. To było tylko miejsce, w którym droga zmieniała kierunek.
* * *
Dwadzieścia minut później pasażerowie wyszli z gospody i wsiedli do powozu. Woźnica zauważył, że konie są wciąż bardzo spocone, wydawało mu się też, że słyszy brzęczenie much, nie wiedział tylko, czemu ich nie widzi.
Psa, który wcześniej wylegiwał się na drodze, znaleziono jakiś czas potem skulonego i skomlącego wjakimś kącie stajni.
Panna Tyk i Akwila zmieniały się przy niesieniu bagażu. Droga do lasu zabrała im mniej więcej pół godziny. Nie był tojakiś specjalny las, głównie składał się z buków, ale gdy się wie, że buki wytwarzają truciznę, która spada na ziemię, dzięki czemu pod drzewami jest podejrzanie czysto, można być pewnym, że ich drewno niejest znowu takie zwyczajne.
