
Akwila przywarła do pasa czarownicy, nie odrywając wzroku od jej sukni.
— Czy fruwałaś już wcześniej? — zagadnęła panna Libella, gdy nadal się wznosiły.
— Oj! — Tylko tyle wydobyła z siebie Akwila.
— Jeśli masz ochotę, mogę zrobić koło — mówiła dalej panna Libella. — Będziesz miała wspaniały widok na twoją krainę.
Powietrze świstało. Było zimno. Akwila nie odrywała wzroku od ubrania wiedźmy.
— Miałabyś ochotę? — Czarownica podniosła głos, by przekrzyczeć wiatr. — To nie zabierze dużo czasu.
Akwila nie zdążyła odpowiedzieć „nie”, poza tym była pewna, że gdy otworzy usta, skończy się to bardzo niedobrze. Poczuła, jak kij pod nią się przechyla, a wraz z nim cały świat.
Nie chciała patrzeć, ale uświadomiła sobie, że wiedźma j est zawsze ciekawska, wręcz wścibska. Aby zostać wiedźmą, musiała popatrzeć.
Zaryzykowała zerknięcie i zobaczyła pod sobą świat. Czerwono — złota poświata zachodu otulała ziemię. Dwiekoszule kładły wysokie cienie, a dalej za kolejnymi lasami i wioskami dostrzegła zaokrąglony grzbiet Kredy…
…gdzie kredowy Biały Koń lśnił złotem niczym wisiorjakiegoś olbrzyma. W gasnącym świetle popołudnia, kiedy cienie wydłużały się i wydłużały, wyglądał jak żywy.
W tym momencie Akwila zapragnęła zeskoczyć z miotły i polecieć tam z powrotem, zamknąć oczy, znaleźć się w domu, stuknąć obcasami i być tam, zrobić cokolwiek…
Nie! Przecież te myślijuż udałojej się zdusić, czyż nie? Musiała się uczyć, a na wzgórzach nie było dla niej żadnej nauczycielki!
Ale Kreda była jej światem. Chodziła po niej każdego dnia. Czuła pod stopamijej prastare życie. Czuła tę ziemię w swoich kościach, jak mawiała babcia Dokuczliwa. Ta ziemia była też w jej imieniu, które w starożytnym języku Fik Mik Figli znaczyło wodę, i w wyobraźni potrafiła spacerować po tych głębokich prehistorycznych głębiach, kiedy Kreda powstawała z milionów skorupek stworzeń żyjących w oceanach. Deptała tę ziemię, którą stworzyło życie, oddychała nią, słuchałajej i myślałajej myślami. A teraz patrzenie na ten spłachetek, tak maleńki pośród wielkiego świata, wydawało jej się zbyt trudne. Musiała tam wrócić.
