(Takjej powiedziano, kiedyjako siedmiolatka go podniosła z ziemi. Nie bardzo rozumiała, jak dziura może wywoływać szczęście, ale ponieważ od tamtej chwili kamień spędził sporo czasu w jej kieszeni, a potem w pudełku, można go było prawdopodobnie nazwać szczęściarzem w porównaniu z innymi kamieniami, które są kopane albo miażdżone przez koła wozów).

Był tam też błękitno-żółty papierek ze starego opakowania po tytoniu Wesoły Żeglarz, pióro myszołowa i starożytny grot od strzały starannie zawinięty w kawałek owczej wełny. Grotów znajdowało się na kredzie mnóstwo. Fik Mik Figle używały ich na końcówki swoich włóczni.

Ułożyła to wszystko równiutko w górnej szufladzie, tuż obok swego pamiętnika, ale wcale nie wyglądało to bardziej po domowemu. Należące do niej rzeczy wydawały się bardzo samotne.

Sięgnęła po papierek od tytoniu i wełnę, powąchałaje. Nawet już nie pachniały pasterską chatą, a mimo to wjej oczach pokazały się łzy.

Nigdy wcześniej nie spędziła nocy poza Kredą. Znała słowo „nostalgia” i teraz zastanawiała się, czy chłód, który czuje w sobie, to właśnie to…

Ktoś zastukał do jej drzwi.

— To ja — odezwał się przytłumiony głos.

Akwila zeskoczyła z łóżka i otworzyła. Panna Libella przyniosła tacę, na której stała miska z parującym gulaszem i chleb. Postawiła ją na małym stoliku koło łóżka.

— Kiedy zjesz, możesz ją wystawić za drzwi, zabiorę później — powiedziała.

— Dziękuję pani bardzo — odparła Akwila. Panna Libella zatrzymała się w drzwiach.

— Będzie mi miło mieć z kim rozmawiać poza sobą. Mam nadzieję, że nie chcesz stąd odejść, Akwilo.

Dziewczynka odpowiedziała jej próbą pogodnego uśmiechu, następnie odczekała, aż drzwi się zamkną i ucichną kroki po schodach w dół, po czym podeszła na paluszkach do okna, sprawdzając, czy nie ma w nich krat.



46 из 243