W pannie Libelli było coś przerażającego. Coś jakby głód, nadzieja, prośba i przestrach, wszystko to naraz.

Sprawdziła także, czy może zamknąć drzwi do sypialni od wewnątrz na zasuwkę.

Gulasz smakował po prostu jak gulasz, a nie na przykład (i to przykład kompletnie i całkowicie przypadkowy) gulasz z biednej dziewczyny, która terminowała tu przed nią.

Żeby zostać czarownicą, trzeba mieć bardzo rozwiniętą wyobraźnię. Ale w tej właśnie chwili Akwila życzyłaby sobie, byjej wyobraźnia nie była aż tak rozwinięta. Przecież panna Weatherwax i panna Tyk nie pozwoliłyby jej przybyć tutaj, gdyby to było niebezpieczne, prawda? Z pewnością by tego nie zrobiły… chyba.

Ajednak. Mogły. Czarownice nie oczekują, że osiągną coś tylko dzięki szczęśliwemu trafowi. Zakładają, że będzie się używać mózgu. Jeśli nie używa się mózgu, nie ma co wchodzić w ogóle w ten biznes. Świat nie ułatwia nam życia, powtarzały. Trzeba się uczyć jak najszybciej się uczyć.

Ale… dałybyjej chyba szansę, prawda?

Z pewnością.

Może.

Prawie już skończyła nie-zrobiony-z-ludzkiego-mięsa-lecz-praw — dziwy gulasz, gdy coś spróbowało wyjąć jej miskę z ręki. To było najdelikatniejsze dotknięcie, a gdy automatycznie cofnęła dłoń, natychmiast ustąpiło.

No dobrze, pomyślała. Znowu coś dziwnego. Ostatecznie to jest domek czarownicy.

Teraz coś pociągnęło za łyżkę i znowu natychmiast ustąpiło, kiedy ona się oparła.

Akwila postawiła pustą miskę i łyżkę na tacy. — Już skończyłam — oświadczyła głosem, w którym nie miał zabrzmieć ani cień strachu.

Taca uniosła się w górę i pożeglowała łagodnie w stronę drzwi, gdzie wylądowała na ziemi, leciutko pobrzękując.

Zasuwka przy drzwiach szczęknęła i przesunęła się. Drzwi się otworzyły.

Taca uniosła się w górę i przepłynęła nad progiem. Następnie drzwi się zamknęły. A zasuwka zasunęła.



47 из 243