
Słychać było pobrzękiwanie łyżki, kiedy gdzieś w ciemnościach za drzwiami taca przesuwała się dalej.
Akwili wydało się niezwykle ważne, że powinna pomyśleć, zanim cokolwiek zrobi. Więc pomyślała: Bieganie z wrzaskiem tylko dlatego, że zabrano tacę, wydaje się wyjątkowo głupie. Ostatecznie ten, kto to zrobił, kimkolwiek był, miał na tyle przyzwoitości, by jeszcze zamknąć za sobą drzwi i zasunąć zasuwkę, co oznaczało, że szanujejej prywatność, chociaż całkowicie ją zignorował.
Wyczyściła zęby nad miską, włożyła koszulę nocną i wsunęła się pod kołdrę. Zdmuchnęła świecę.
Po chwili wstała, zapaliła świecę i z pewnym wysiłkiem przysunęła komodę do drzwi. Nie była do końca pewna, dlaczego to robi, ale poczuła się lepiej.
I znowu położyła się w ciemności do łóżka. Przyzwyczaiła się spać mimo pobekiwania owiec i dochodzących od czasu do czasu dźwięków dzwonków na szyjach baranów.
Tutaj nic nie beczało i nic nie dzwoniło, i za każdym razem, kiedy to nic się zdarzało, budziła się z pytaniem: Co to było?
Ale wreszcie usnęła, ponieważ z całą pewnością obudziłją hałas bardzo powoli przesuwanej na wcześniejsze miejsce komody.
* * *
Obudziła się wciąż żywa, nieporąbana na kawałki, bladym świtem. Za oknem śpiewały nieznanejej ptaki.
W domku było zupełnie cicho. Pomyślała: Mam tu terminować, prawda? To oznacza, że do mnie należy sprzątanie i rozpalanie ognia. Wiem, jak to powinno wyglądać.
Usiadła i rozejrzała się po pokoju.
Jej stare ubranie leżało starannie złożone na komodzie. Skamielina, kamień na szczęście i inne jej rzeczy zniknęły, ale gdy gorączkowo rzuciła się do poszukiwań, znalazłaje w pudełku w torbie.
— Posłuchaj — oświadczyła ogólnie pokojowi — tojajestem czarownicą. Jeśli chowa się tu któryś Fik Mik Figiel, niech mi się pokaże natychmiast!
Nic się nie stało. Ale ona wcale nie oczekiwała, że coś się wydarzy. Trzeba pamiętać, że Figle nie specjalizują się w układaniu rzeczy.
