Akwila zamknęła oczy, odstąpiła na bok kilka kroków, odwróciła się i otworzyła oczy. I oto stała przed sobą, nieruchomajak obrazek. Koń wyglądał przepięknie najej nowej sukience, srebro na zieleni.

Pomyślała, że Roland musiał zapłacić za to mnóstwo pieniędzy. I zastanowiłoją dlaczego.

— Przestań mnie widzieć — powiedziała.

Powoli zdjęła naszyjnik, zawinęła go starannie w papier i włożyła do pudełka, które mieściło wszystkie pamiątki z domu. Potem wy — ciągnęłajedną z pocztówek kupionych w Dwóchkoszulach i ołówek, i starannie dobierając słowa, napisała do Rolanda podziękowanie. W nagłym poczuciu winy sięgnęła po drugą kartkę, by poinformować rodziców, żejest wciąż cała i zdrowa.

Zamyślona zeszła po schodach na dół.

Kiedy przybyły do tego domu poprzedniego dnia, byłjuż późny wieczór i nie zauważyła, że ściany wzdłuż schodów są obwieszone plakatami. Plakatami cyrkowymi z postaciami klaunów i zwierząt, którym towarzyszyły napisy wykonane staroświeckimi czcionkami, przy czym trudno byłoby znaleźć dwie podobne linijki. Głosiły na przykład:



I tak biegły te informacje z góry w dół, od wielkich do małych liter. W skromnej drewnianej chatce wyglądało to nieco dziwnie.

Odnalazła drogę do kuchni. Panowała tu cisza, jedynie tykał ścienny zegar. Obie wskazówki odpadły od tarczy i leżały teraz na dnie szklanej skrzynki, więc choć zegar nadal odmierzał czas, nie miał ochoty nikogo o tym informować.

Kuchnia była niezwykle schludna. W szufladzie kredensu stojącego tuż koło zlewu widelce, łyżki i noże leżały w oddzielnych przegródkach, co było lekko przerażające. We wszystkich kuchennych szufladach, jakie Akwila widziała wcześniej, też w założeniu miał panować porządek, ale przez lata używania nagromadziły się w nich różne rzeczy, na przykład za duże chochle czy powyginane otwieracze do butelek, które nigdzie nie pasowały i zawsze zawadzały.



50 из 243