
Na próbę wyjęłajedną łyżkę z przegródki dla łyżek i wrzuciłają do widelców, po czym zamknęła szufladę. I odwróciła się.
Doszedłją odgłos przesuwania, a potem brzęk dokładnie taki, jaki wydałaby łyżka wkładana pomiędzy inne łyżki, które tęskniły za nią i z niecierpliwością czekały na moment, kiedy będą mogły opowiadać sobie przerażające historie o życiu wśród ludzi noszących straszliwe spiczaste kapelusze.
Akwila przełożyła nóż pomiędzy widelce, zamknęła szufladę i… przytrzymałają. Zamarła w oczekiwaniu.
Przez chwilę nic się nie działo, po czym usłyszała hałas wśród garnków. Był coraz głośniejszy. Szuflada zaczęła drgać. Cały zlew się trząsł.
— No dobrze — oświadczyła Akwila, odskakując. — Możesz wracać na miejsce!
Szuflada gwałtownie otworzyła się i nóż przeskoczył z jednej przegródki do drugiej niczym ryba. A szuflada się zamknęła. Zapanowała cisza.
— Kimjesteś? — zapytała Akwila. Nikt nie odpowiedział. Ale czuła w powietrzu coś, co sięjej nie podobało. I ktoś poza nią też był niezadowolony. To był głupi numer, bez dwóch zdań Szybkim krokiem wyszła do ogrodu. Grzmiący huk, który słyszała uprzedniej nocy, był hałasem wodospadu. W pobliżu domku spadająca woda napędzała niewielkie koło, które pompowało wodę do dużej drewnianej cysterny, z której z kolei biegła rura do domku.
W ogrodzie stało mnóstwo ozdobników. Były raczej smutne, z pewnością bardzo tanie: króliczki z wariackimi uśmieszkami na pyszczkach, fajansowyjeleń o wielkich oczach, gnomy w czerwonych czapeczkach z chwaścikami i z takimi wyrazami twarzy, jakby podano im właśnie bardzo gorzkie lekarstwo.
Różne przedmioty wszędzie zwisały z jabłonek lub były poprzy — wiązywane do palików. Kilka łapaczy snów i siatek na zaklęcia, które czasami widywała rozwieszone przed domostwami w swojej okolicy. Pozostałe wyglądałyjak duże chaosy, wirujące i podźwiękujące delikatnie. Jeszcze innejak… na przykładjeden wyglądałjak ptak wykonany ze starych szczotek, ale większość przywodziła na myśli tylko kupę śmieci. Choć trzeba powiedzieć, że dziwnych śmieci. Akwili wydawało się, że niektóre poruszały się nieco, gdy przechodziła.
