
— …z czterema rękami i…
— …czterema nogami…
— …i czworgiem oczu.
Czworo oczu wpatrywało się teraz z niepokojem w Akwilę.
— I dwoma nosami — powiedziała dziewczynka.
— Zgadza się. Zrozumiałaś. Moje prawe ciało jest mniej zręczne od lewego, ale prawa para oczu lepiej widzi. Jestem człowiekiem, tak samojak ty, tyle żejest mnie więcej.
— Ale tylkoj edna z pań… to znaczy tylko połowa pani przyleciała po mnie do Dwóchkoszul, prawda? — chciała się dowiedzieć Akwila.
— O tak, potrafię się w ten sposób rozdzielać — przyznała panna Libella. — Całkiem dobrze mi to wychodzi. Tylko jeśli odległość między namijest większa niż dwadzieścia mil, koordynacja staje się trudniejsza. A teraz myślę, że wszystkim nam dobrze zrobi filiżanka herbaty.
Zanim Akwila zdążyła wykonać jakikolwiek ruch, jej gospodyni w dwóch osobach zaczęła się krzątać po kuchni.
Akwila widziała jedną osobę, która przygotowywała herbatę, używając do tego czterech rąk.
Żeby przygotować herbatę, trzeba wykonać kilka czynności, a panna Libella wykonywałaje wjednym czasie. Ciała stałyjedno obok drugiego, przesuwając przedmioty z ręki do ręki i ręki, czajnik, filiżanki i łyżeczki wykonywały rodzaj baletu.
— Kiedy byłam dzieckiem, uważano, żejesteśmy bliźniaczkami — rzuciłajedna przez ramię.
— A potem… potem zaczęto się mnie bać, jakbym była czymś złym — dodała druga przez drugie ramię.
— Byłaś? — zapytała Akwila.
Obie panna Libella odwróciły sięjak na komendę, wyraźnie zaszokowane.
— Jak można komuś zadać w ogóle takie pytanie?
— Hm… mnie się wydaje dość oczywiste, czyż nie? — odparowałaAkwila. — Gdybyś odparła: „Owszem. Hahahaha!”, oszczędziłoby to nam obu masę kłopotów.
