
Dwie pary oczu spoglądały na nią spod zmrużonych powiek.
— Panna Weatherwax miała rację — oświadczyła panna Libella.
— Mówiła, żejesteś wiedźmą od stóp do głów.
Akwila poczuła, że aż puchnie z dumy.
— Problem ze sprawami oczywistymi jest taki — powiedziała panna Libella — że zazwyczaj takie nie są… Czy panna Weatherwax naprawdę zdjęła przed tobą kapelusz?
— Tak.
— Może pewnego dnia zrozumiesz, jak wielki uczyniła ci honor. Awracając do tematu… nie, niejestem zła. Ale mało co brakowało. Moja mama umarła niedługo po urodzeniu mnie, a tata wypłynął na morze i nigdy nie wrócił…
— Na morzu zdarzają się straszne rzeczy — powiedziała Akwila. Morze znała z opowieści babci Dokuczliwej.
— Tak, najprawdopodobniej coś takiego właśnie się wydarzyło, alejest też możliwe, że nigdy nie zamierzał wrócić — odpowiedziała sucho panna Libella. — Oddano mnie do bidula, wstrętnejedzenie, jeszcze gorsi nauczyciele i tak dalej, i tam właśnie wpadłam w najgorsze możliwe towarzystwo. Bo towarzystwo samej siebie. To niesamowite, na jakie pomysły potrafisz wpaść, kiedy masz dwa ciała. Oczywiście wszyscy brali nas za bliźniaczki. No i wreszcie uciekłam do cyrku. Ja! Potrafisz to sobie wyobrazić?
— Topsy i Tipsy. Zadziwiający Akt Czytania w Myślach? — zapytałaAkwila.
Panna Libella patrzyła na nią wybałuszonymi czterema oczami.
— Zobaczyłam na plakacie, który wisi na schodach — wyjaśniła Akwila.
Panna Libella wyraźnie się odprężyła.
— No tak, oczywiście. Jesteś… bystra. Potrafisz dostrzegać to co ważne…
— Wiem, że nie zapłaciłabym, by zobaczyć antabę — wtrąciła Akwila. — To po prostu oznacza zamknięcie
— Sprytne! — przyznała panna Libella. — Monthy napisał to na drogowskazie, który prowadził przez namiot Wierz-w-to-lub-nie. „To jest droga do antaby”. Oczywiście ludzie myśleli, że chodzi o jakiś dziwoląg, babę-potwora czy coś w tym rodzaju. A Monthy postawił na zewnątrz osiłka ze słownikiem, który pokazywał im, że dostali dokładnie to, za co zapłacili, bo gdy wyszli, nie mogli już zawrócić, drzwi były zamknięte! Czy byłaś kiedyś w cyrku?
