
— To ostatnie zdanie było bardzo długim zdaniem — powiedziała dziewczynka.
— To prawda — przyznała panna Libella. — Nie mogę ci powiedzieć wszystkiego. Czy nadal chcesz u mnie pozostać? Ostatnie trzy dziewczyny nie chciały. Niektórzy ludzie uważają, że jestem… dziwaczna.
— No cóż… zostanę — odpowiedziała powoli Akwila. — Chociaż niepokoi mnie to coś, co przenosi rzeczy.
Panna Libella spoglądała przez chwilę zaskoczona.
— Och, masz na myśli Oswalda! — wykrzyknęła wreszcie.
— Czy tu mieszka niewidzialny mężczyzna, który wchodzi do mojej sypialni? — zapytała przerażona Akwila.
— Nie, nie, to tylko imię. Oswald niejest mężczyzną, lecz dapiorem. Czy słyszałaś o upiorach?
— No… niewidzialne istoty, zachowujące się dość przykro.
— Brawo — powiedziała panna Libella. — Dapiory są czymś przeciwnym. Mają obsesję porządku. Całkiem przydatny w domu, ale kiedy gotuję, mam czasem ochotę go zabić. Cojest oczywiście niewykonalne. Odkłada rzeczy na miejsce. Myślę, że to go uszczęśliwia. Przepraszam, powinnam cię była uprzedzić, lecz zazwyczaj się chowa, gdy ktoś nowy zjawia się w domu. Jest bardzo nieśmiały.
— Ale czyjest mężczyzną? To znaczy czyjest duchem rodzaju męskiego?
— Skąd można wiedzieć? Duchy nie mają ciała i nie mówią. Nazwałam go Oswald, ponieważ zawsze go sobie wyobrażałam jako malutkiego zmartwionego człowieczka dzierżącego zmiotkę i szufelkę. — Lewa panna Libella zachichotała, kiedy prawa to powiedziała. Efekt był dziwaczny, a nawetjeśliby się zastanowić, przyprawiający o gęsią skórkę.
— Dajemy sobie całkiem nieźle radę razem — dodała prawa panna Libella nerwowo. — Czyjeszcze coś chciałabyś wiedzieć, Akwilo?
— Owszem — odparła dziewczynka. — Co miałabym tu robić? I co robi pani?
Okazało się, że panna Libella zajmuje się głównie pracami domowymi. Nieustannie. Bezskutecznie można było oczekiwać zajęć z latania na miotle, lekcji wymowy czy zarządzania spiczastym kapeluszem. Zajęcia, które proponowała Akwili… no cóż, były przeraźliwie zwykłe.
