Przede wszystkim miała stadko kóz, teoretycznie powinien zajmować się nimi Cuchnący Cezary, posiadacz własnej budy, do której był przypięty łańcuchem, ale tak naprawdę liczyła się tylko Czarna Meg, najstarsza ze stada, która cierpliwie pozwalała Akwili się wydoić, po czym w sposób całkowicie przemyślany i przemyślny wsadzała kopyto do wiadra z mlekiem. To jest metoda kozia, by się zaznajomić. Koza zazwyczaj martwi się, czy człowiek nie jest przyzwyczajony do owiec, ponieważ koza to owca z mózgiem. Ale Akwila miała okazję poznać już kozy wcześniej, kilka rodzin z jej wioski trzymałoje ze względu na bardzo pożywne mleko. Wiedziała też, że z kozą należy zastosować persykologię

Już drugiego dnia Akwila się nauczyła, co należy zrobić. Trzeba było w chwili, gdy Czarna Meg podnosiła nogę, by kopnąć w skopek, złapaćjąi trochę podnieść. Koza traciła równowagę, co wprawiało ją w zakłopotanie, a inne kozy meczały ze śmiechu. W ten sposób Akwila wygrała.

Następne były pszczoły. Panna Libella posiadała tuzin uli, mała pasieka służyła zarówno do produkcji miodu, jak i wosku. Była jednym wielkim brzęczeniem. Akwila, zanim pozwolonojej zbliżyć się do pszczół, otrzymała welon i rękawice. Panna Libella nosiła to samo.

— Oczywiście — wyjaśniła-jeśli zachowujesz się ostrożnie, jesteś trzeźwa i dobrze kierujesz swoim życiem, pszczoła nie powinna cię użądlić. Niestety, nie wszystkie pszczoły słyszały o tej teorii. Dzień dobry, Trzeci Roju, oto Akwila, która pozostanie jakiś czas z nami…

Akwila spodziewała się, że cały rój wzniesie się w górę i straszliwe bzyczenie ułoży się w słowa: „Dzień dobry, Akwilo!”, ale nic takiego się nie stało.

— Dlaczego im to powiedziałaś?

— Och, do pszczół trzeba mówić — odparła panna Libella. — Milczenie przynosi pecha. Zazwyczaj ucinam sobie z nimi pogawędkę co wieczór. Nowinki, ploteczki, takie tam. Każdy pszczelarz zna powiedzenie: „Mówiła mi mała pszczółka”.



57 из 243