
— A Duży Jan opowiadał, że dziś podczas polowania minął cię lis i nawet nie oberwał od ciebie jednego kuksańca.
Rozbój westchnąłjeszcze raz.
Odpowiedział mu cichy dźwięk wyciągania korka, a potem chlupotanie. Joanna trzymała przed nim maleńki drewniany kubek. W drugiej ręce dzierżyła skórzany bukłak.
Ostra woń napitku rozeszła się w powietrzu.
— To resztka Specjalnego Płynu dla Owiec, który twoja wielka ciutwiedźmą dała nam w prezencie ślubnym — powiedziała Joanna. — Schowałam ten dar na specjalną okazję.
— Ona niejest moją wielką ciutwiedźmą, Joanno — odrzekł Rozbój, nie patrząc nawet na kubek. — Onajest naszą wielką ciutwiedźmą. I ma w sobie coś, co sprawi, że będzie wiedźmą nad wiedźmami. Jest w niej taka moc, o której ona nawet nie śmiałaby marzyć. Ale współżycz ją wyczuł.
— Niech ci będzie, kimkolwiek onajest, wypij. — Joanna przesunęła kubek pod nosem Rozbója.
Tylko westchnął i odwrócił głowę.
Joanna zerwała się na równe nogi.
— Jaś! DużyJanie! Chodźcie tu czym prędzej! — krzyczała. — On nie chce się napić! Chyba umarł!
— To niejest odpowiedni czas na picie — odezwał się Rozbój.
— Moje serce wypełnia smutek, kobieto.
— Szybciej!!! — wrzeszczałaJoanna, nachylając się nad dziurą.
— On nie żyje, ale wciąż mówi!
— To wiedźma tych wzgórz. — Rozbój ignorował jej krzyki. — Jak jej babcia. Każdego dnia opowiadała tym wzgórzom, czym są. Miała je w swojej krwi. Miała je w swoim sercu. Kiedy jej nie ma, nie chce mi się myśleć o przyszłości.
Figle wydobywały się z dziury, popatrując niespokojnie na Joannę.
— Cośjest nie tak? — zapytał Głupi Jaś.
— Jakbyś zgadł! — żachnęła się wodza. — Rozbój nie ma ochoty na Specjalny Płyn dla Owiec.
Na twarzy Jasia pojawiła się rozpacz.
— Nasz Wielki Człowiek nie żyje! — zatkał. — Ojej jej jej…
— Zamknij się, ty baryłko, ty wielka kupo błota! — wrzasnął Rozbój, zrywając się na równe nogi. — Niejestem nieżywy. Chciałem mieć spokojną chwilę, by egzystencjalnie pocierpieć tutaj, zrozumiano? Na litość, czy człowiek nie może poczuć na sobie chłostania lodowatych wiatrów losu, żebyjego ludzie nie uznali go za martwego, co?
