Zapytany, David Costello stwierdził, że to zapewne Flipa tak ułożyła jego rzeczy. Jak stwierdził: „Pokłóciliśmy się i pewnie w ten sposób chciała się na mnie odegrać”. Tak, miewali już kłótnie w przeszłości, ale nie, o ile pamiętał, nigdy przedtem nie składała jego rzeczy na stertę.

John Balfour przyleciał do Szkocji prywatnym odrzutowcem – użyczonym przez współczującego klienta – dzięki czemu pojawił się w mieszkaniu na Nowym Mieście niemal równocześnie z policją.

– No i co? – brzmiało pierwsze zadane przez niego pytanie.

Odpowiedzią Costello było tylko:

– Przykro mi.

Słowa te były później szczegółowo analizowane przez funkcjonariuszy z wydziału śledczego. Awantura z dziewczyną wymyka ci się spod kontroli i nim się obejrzysz, dziewczyna nie żyje. Potem ukrywasz gdzieś jej ciało, ale w obliczu ojca bierze w tobie górę wrodzona uczciwość i wyrzucasz z siebie połowiczne przyznanie się do winy.

„Przykro mi”.

Na ileż różnych sposobów można odczytać te dwa krótkie słowa. Przykro mi, że się pokłóciliśmy; przykro mi, że sprawiłem panu kłopot; przykro mi, że to się stało; przykro mi, że jej nie ochroniłem; przykro mi, że zrobiłem to, co zrobiłem…

Do miasta przyjechali również rodzice Davida Costello. Wynajęli dwa pokoje w jednym z najlepszych hoteli w Edynburgu. Mieszkali na przedmieściach Dublina. Thomasa Costello, ojca Davida, określano jako człowieka „finansowo niezależnego”. Jego matka, Theresa, pracowała jako dekoratorka wnętrz.

Dwa pokoje w hotelu. W komisariacie na St Leonard’s przez chwilę zastanawiano się, po co im dwa pokoje. Z drugiej strony, równie dobrze można było zapytać, po co im dom z ośmioma sypialniami, skoro David jest ich jedynym synem.

Natomiast znacznie dłużej zastanawiano się nad tym, co łączy ich komisariat ze sprawą z Nowego Miasta. Odpowiedzialny za to terytorium był komisariat na Gayfield Square, jednak sięgnięto też po posiłki z Leith, z Torphichen i z St Leonard’s.



6 из 506