
„Niech pan nie pracuje zbyt ciężko — mówiła jej twarz, gdy zamykał za nią drzwi. — Ktoś taki jak pan nie powinien się zabijać pracą. Dobranoc, panie Bommer.”
Soczysta purpura buteleczki mrugnęła do niego od strony łóżka. Napój miłosny! Wylał sobie kroplę na rękę i kiedy zaciął się w palec, odruchowo zacisnął dłoń. Cyganka powiedziała, że kropla jego krwi zmieszana z kroplą napoju uczyni tę kroplę jego własną. Najwyraźniej tak się stało: pani Nagenbeck cała płonęła. Zadrżał. Pani Nagenbeck! Cóż za napój…
Ale to, co stanowiło przyprawę dla pani Nagenbeck, przyciągnie i inne, młodsze, bardziej atrakcyjne kobiety. Jak ta senna dziewczyna ze stoiska ze sztućcami albo ta flirciara od naczyń żaroodpornych. Pukanie do drzwi.
— To tylko ja, Hilda Nagenbeck. Panie Bommer, tak sobie pomyślałam, że salami i placek ryżowy to trochę za suche. No i pewnie chciałby się pan czegoś napić. Więc przyniosłam dwie puszki piwa.
Uśmiechnął się, otworzył drzwi i wziął te dwie puszki Dla pani Nagenbeck czas nie stał w miejscu. To, co przedtem dopiero pączkowało w jej oczach, teraz było w pełnym rozkwicie. Jej serce machało mu ręką spoza rzęs.
— Dziękuję, pani Nagenbeck. A teraz, proszę iść prosto do łóżka. Proszę.
Kiwnęła głową szybko, posłusznie i poszła ciężko korytarzem, rzucając przy każdym kroku tęskne spojrzenie przez ramię.
Irving Bommer wcisnął uchwyt puszki od piwa, trzymając się prościej i z większą dumą niż przedtem. Pani Nagenbeck to jeszcze nic, ale ona właśnie wskazywała mu drogę do ciekawszej przyszłości.
Teraz był przystojny — dla każdej kobiety ze średnio wrażliwym powonieniem.
Kłopot w tym, że mało było tego, butelka była taka malutka. Kto wie, jak długo trwa działanie? A tyle musiał nadrobić.
Gdy kończył drugą puszkę piwa — bardzo, bardzo z siebie zadowolony — nagle wpadł na doskonały pomysł. Pięknie! I jakie to proste. Najpierw wylał zawartość butelki do pustej puszki. Potem zdarł bandaże, włożył zraniony palec w trójkątny otwór i przejechał świeżo zabliźnionym strupkiem po ostrej krawędzi. Po chwili krew tryskała strumieniem do puszki, a on wspomagał go kolejnymi zacięciami.
