– Tak właśnie powiedziała mojej kuzynce.

– Ale z protokołów sądowych wynika, że urodziła się w roku tysiąc osiemset osiemdziesiątym.

Andre przyjrzał się uważniej zapiskom.

– Tak, rzeczywiście! W takim razie musiała mieć dziewiętnaście lat. Była umierająca, gdy rozmawiała z moją kuzynką, mogła mówić niewyraźnie. Albo fakty jej się myliły. Tak, mnie się także zdawało, że to straszne, by siedemnastoletnia dziewczyna mogła mieć już dwoje dzieci. Dziękuję pani za zwrócenie mi uwagi. Ja zresztą spostrzegłem jeszcze coś innego w protokóle. Otóż podczas przesłuchań ktoś, chyba jakiś krewny, mówił o medalionie, który Petra jakoby miała posiadać. Ale tego medalionu nigdzie nie znaleziono.

– To interesujące – stwierdziła urzędniczka. – No tak, medalion może się łatwo zapodziać.

– Wielka szkoda – westchnął Andre. – Taki medalion mógłby nam wiele wyjaśnić.

Uświadomił sobie, że powiedział „nam”, i speszony pospiesznie zapytał o adres dawnego przytułku. Zaraz go też otrzymał.

Podziękował za wszelką pomoc i opuścił budynek magistratu.

Tego dnia miał jeszcze czas na jedną wizytę. Wybrał, rzecz jasna, rodzinny dom Petry Olsdatter w Bakklandet.

Kiedy wędrował po starej dzielnicy Trondheim, gdy przekraczał most – piechotą, bo nie bardzo wierzył, by automobil zdołał się przecisnąć przez wąskie zaułki – rozmyślał o tym, że pewnej nocy, przed wieloma setkami lat błądziła po tych ulicach młoda Silje. Samotna, wylękniona, przemarznięta i bezdomna. A w tym samym czasie Charlotta Meiden starała się wyjść poza miejskie mury z nowo narodzonym dzieciątkiem. Tej samej nocy Silje spotkała i Tengela, i małą Sol, i Heminga Zabójcę Wójta.

To musiała być niesamowita noc!

Noc, gdy ważyły się losy Ludzi Lodu, gdy kładziono podwaliny pod nowy rozdział dziejów tego rodu. Owa noc dała początek nowym pokoleniom, które miały podjąć walkę ze złem, bo nie chciały dalej pozostawać na usługach Tengela Złego.



13 из 196