– Wszyscy Chapmanowie wyglądają jak święci – powiedziała krzywiąc się Sara.

– Założę się, że za tym wszystkim kryją się duże pieniądze. Gdyby to nie był Chapman, ludzie już dawno przestaliby się tym interesować – wlał w siebie połowę puszki w trzech łykach, wciąż patrząc na nią.

– Nie otwieraj tego teraz, może poczekać do wieczora. I nie musisz ciągle podchodzić do okna, z małym wszystko w porządku. Nie pójdzie tam, gdzie nie powinien. Wyglądasz na wyczerpaną i przestraszoną. No, co jest?

– Nic takiego, naprawdę. Kiedy wysłałam gołębie, od razu wiedziałam, że robię błąd.

– Zamierzasz się certować, czy będziesz mówić? Odetchnęła głęboko.

– Ktoś nas odkrył dzisiejszego ranka. Na wyspie zjawił się obcy mężczyzna.

– I przeraził cię śmiertelnie – dodał Maks. Uśmiechnęła się ponuro.

– Zgadłeś. Drżące kolana, serce walące jak młot i napięte nerwy. Klasyczny przypadek głupoty. Tylko nie rób mi żadnych wymówek.

– Kochanie, każdy byłby przerażony. Co on tu robił? Rozpoznał cię? Jak wyglądał? Kto to w ogóle był?

Setki razy przemyślała już odpowiedzi na te pytania.

– Jestem absolutnie pewna, że nas nie rozpoznał. Wydawał się bardzo zdziwiony, że znalazł kogoś na wyspie. Nie powiedział ani nie zrobił niczego, co mogłoby wskazywać na to, że kiedykolwiek widział nasze zdjęcia.

Chciała powiedzieć to wszystko Maksowi, lecz nagle zaczęła się wahać. Mijały sekundy, a ona patrzyła niewidzącym wzrokiem na czerwone, spłowiałe zasłony, stare linoleum i obtłuczony zlew. Przed oczami miała tego obcego, jak gdyby wciąż tu stał.

– Myślę, że ma trzydzieści kilka lat. Dosyć wysoki, szczupły, dobrze zbudowany. Jasne włosy, szare oczy.

Kiedy powiedziała to głośno, wiedziała, że nie były to najwłaściwsze słowa. Wszystko, co mówiła, brzmiało tak, jakby siebie chciała przekonać, że to była zupełnie przypadkowa wizyta, bez żadnych konsekwencji. A przecież ten człowiek mógł stanowić zagrożenie. Panika, która owładnęła nią tego ranka, nie pozwoliła jej przyjrzeć mu się dokładnie. Teraz powoli przypominała sobie pewne szczegóły, ale nie potrafiła ująć ich w słowa.



16 из 120