Kochała Briana i rozumiała go – a przynajmniej wydawało jej się, że rozumie motywy jego postępowania. Gdy ojciec od nich odszedł, Brian poczuł się śmiertelnie ugodzony. Pogrążony w rozpaczy nie potrafił sobie znaleźć miejsca i wreszcie wyjechał w podróż do Europy, aby tam, w obcym świecie, wyleczyć rany. Rachel, starsza od niego o dwa lata, cierpiała również, ale była znacznie bardziej opanowana i potrafiła cierpieć w ukryciu; potrafiła zamknąć się w sobie i odciąć od dramatycznych wspomnień, szukając pociechy i ukojenia w kontaktach z dziećmi.

Stephen, jej narzeczony, a zarazem pracodawca, jakże nienawidził tego ustawicznego zamartwiania się o nieobecnego brata. Stale jej zarzucał, że zachowuje się jak wdowa pogrążona w żałobie, i że bardziej kocha Briana niż jego.

Może miał rację? – przemknęła jej przez głowę spóźniona myśl. Może to frustracja spowodowana niedosytem uczuć z jej strony popchnęła go w końcu ku innym kobietom? Takie wyjaśnienie było w pewnym sensie pocieszające, ale mimo wszystko ból z powodu zdrady Stephena nadal rozdzierał jej serce. Nie czas jednak było rozpamiętywać przeszłość i rozdrapywać żywe rany. Wzięła się w garść i odważnie uniosła głowę.

– Proszę odpowiedzieć mi tylko na jedno pytanie, señor. Czy ostatnio widział pan mojego brata?

– Nie.

Tym jednym krótkim słowem brutalnie pozbawił ją wszelkich nadziei. Poczuła, że życie z niej uchodzi jak powietrze z nakłutego balonika.

Stała przez chwilę w milczeniu, przygnieciona gwałtowną rozpaczą, a potem podniosła na señora de Riano oczy szkliste od łez. Wiedziała już, dlaczego od pierwszego wejrzenia zapałał do niej dziwną niechęcią. Była przecież niezwykle podobna do brata. Jeśli więc Brian czymś mu się naraził…

Wielki Boże, a jeśli Brian wpadł w jakieś tarapaty? Czyżby złe przeczucia matki miały się sprawdzić? W głowie Rachel huczał wir niespokojnych myśli. Och, gdybyż mogła go teraz zobaczyć! Był takim wrażliwym, pobudliwym chłopcem, kiedy widziała go po raz ostatni. Miał wówczas zaledwie osiemnaście lat i z młodzieńczą brawurą opuszczał Nowy Jork… A więc minęło już sześć lat – sześć długich lat rozłąki. Uświadomiła sobie teraz, że Brian ma dwadzieścia cztery lata, ona zaś dwadzieścia sześć, i w życiu ich obojga zaszły niewątpliwe zmiany.



7 из 121