Karellen westchnął.

— Nie, nie otrzymałem żadnej wiadomości. Jednak wiem, jaka będzie odpowiedź.

Stormgren nie nalegał. Kiedyś pewnie by tak zrobił, ale teraz po raz pierwszy w jego umyśle zaczął się rysować niewyraźny jeszcze plan. Przyszły mu na myśl słowa niedawnych rozmówców. Tak, może uda się wymyśleć jakiś przyrząd.

Tego, czego nie chciał zrobić pod przymusem, mógł podjąć się dobrowolnie.

Jeszcze kilka dni wcześniej Rikki nawet nie pomyślałby, że może poważnie zastanawiać się nad podjęciem takiej akcji. To śmieszne i melodramatyczne porwanie, z perspektywy wydarzeń wyglądające jak żywcem wzięte z trzeciorzędnego telewizyjnego dreszczowca, miało chyba spory wpływ na jego nowe podejście do sprawy.

Stormgren po raz pierwszy w życiu zetknął się z bezpośrednim aktem przemocy, tak różnym od potyczek staczanych przy stole konferencyjnym. Ten wirus dostał się do jego układu krążenia albo po prostu szybciej niż myślał, popadał w starcze zdziecinnienie.

Paląca ciekawość jest potężnym motywem działania, podobnie jak chęć odegrania się za spłatany figiel. Nie ulegało wątpliwości, że Kontroler użył go jako przynęty i pomimo iż niewątpliwie uczynił to z ważnych powodów, Stormgren nie zamierzał puścić mu tego płazem.

Pierre Duval nie okazał zdziwienia, kiedy Stormgren bez zapowiedzi wszedł do jego biura. Byli starymi przyjaciółmi i nie było niczego dziwnego w tym, że sekretarz generalny składał prywatną wizytę dyrektorowi Wydziału Naukowego. Z pewnością i Karellen nie uzna tego za niezwykłe, nawet jeśli przypadkowo on sam lub któryś z jego podwładnych skieruje na nich swoje urządzenia śledzące.



44 из 215