
Karellen musiał zauważyć jego wahanie, ponieważ mówił dalej:
— Przykro mi, jeśli czuje się pan rozczarowany, ale przecież niebawem nie będzie pan już odpowiedzialny za rozwiązywanie politycznych problemów. Może uzna pan nasze obawy za bezpodstawne, ale proszę mi wierzyć, mamy przekonujące dowody na to, że inny sposób rozwiązania tego problemu rodzi poważne niebezpieczeństwo.
Stormgren gwałtownie pochylił się do przodu i zakrztusił się z wrażenia.
— A więc spotkaliście się już z Człowiekiem!
— Tego nie powiedziałem — szybko odparł Karellen. — Wasz świat nie jest jedyną planetą, którą kierujemy.
Jednak Stormgren nie zamierzał dać się tak łatwo spławić.
— Wiele naszych legend sugeruje, że Ziemię odwiedzali niegdyś przedstawiciele obcych ras.
— Wiem o tym. Czytałem raport Sekcji Astroarcheologicznej. Robią z Ziemi ruchliwe skrzyżowanie.
— Mogły mieć miejsce wizyty, o których nic nie wiecie — rzekł Stormgren, wciąż mając nadzieję, że przyłapie Karellena. — Chociaż jeśli obserwujecie nas od tysięcy lat, to myślę, że szansę na to są niewielkie.
— Przypuszczam, że ma pan rację — odparł Karellen swoim najbardziej urzędowym tonem. I właśnie w tym momencie Fin podjął decyzję.
— Naszkicuję plan tego oświadczenia — powiedział szybko — i przyślę panu do zaaprobowania. Jednak zastrzegam sobie prawo dalszego dokuczania panu i jeśli nadarzy się okazja, aby poznać waszą tajemnicę, skorzystam z niej bez wahania.
— Doskonale zdaję sobie z tego sprawę — odparł Kontroler z cichutkim chichotem.
— I nie ma pan nic przeciwko temu?
— Ani trochę, choć wykluczam możliwość użycia broni nuklearnej, gazów trujących lub czegokolwiek, co mogłoby narazić na szwank naszą przyjaźń.
