„I bardzo prawdopodobne — pomyślał Stormgren — że Karellen przygląda się całemu zajściu i pęka ze śmiechu, bo taka demonstracja nie mogłaby się odbyć bez cichego poparcia Kontrolera”.

Stormgren po raz pierwszy spotykał się z przywódcą Ligi Wolności. Przestał zastanawiać się, czy mądrze robi, bowiem plany Karellena były często zbyt subtelne, aby mógł je pojąć mózg zwykłego człowieka. Jednak sekretarz nie dostrzegał żadnego zagrożenia związanego z tym spotkaniem. Gdyby natomiast odmówił widzenia Wainwrightowi, Liga ukręciłaby z tego faktu powróz na jego szyję.

Aleksander Wainwright był wysokim, przystojnym mężczyzną po czterdziestce. Stormgren wiedział, że był to człowiek kryształowo uczciwy, a przez to podwójnie niebezpieczny. A jednak oczywista szczerość jego intencji sprawiała, że trudno było nie darzyć go sympatią, niezależnie od tego, jaki miało się stosunek do jego poglądów i niektórych jego zwolenników.

Gdy van Ryberg nieco zbyt ceremonialnie przedstawił ich sobie, Stormgren nie tracił czasu.

— Sądzę — zaczął — iż głównym powodem pańskiej wizyty jest złożenie formalnego protestu przeciw planowi federacji. Czy mam rację?

Wainwright poważnie skinął głową.

— To jest mój główny powód, panie sekretarzu. Jak pan wie, od pięciu lat próbujemy uświadomić rodzajowi ludzkiemu niebezpieczeństwo, jakie mu zagraża. Zadanie nie należało do łatwych, ponieważ większość ludzi wydaje się zadowolona z tego, że Zwierzchnicy rządzą światem wedle swojej woli. Mimo to, w każdym kraju znaleźli się patrioci, łącznie pięć milionów, którzy podpisali naszą petycję.

— W porównaniu z dwoma i pół miliardami liczba ta nie robi specjalnego wrażenia.



7 из 215